Sesja 21

SPRAWY ŚLĘŻY I INNE (21)

WROCŁAW, 27 października 2003

Sesja metodą chanelingu telepatycznego 21

UCZESTNICY: Lucyna Łobos, Robert Bernatowicz, Agata Czapnik, Andrzej Wójcikiewicz

ANDRZEJ: Pytanie od Andrzeja Wójcikiewicza
AGATA: Pytanie od Agaty Czapnik
ROBERT: Pytanie od Roberta Bernatowicza
SAMUEL: Odpowiedź Samuela za pośrednictwem Lucyny Łobos
SAMUEL:  Witam całą gromadę. Na wstępie się przedstawię i ustalę swoje warunki. Jestem istotą duchową. Moje przybrane imię to Samuel. Moje prawdziwe imię nie jest wam potrzebne. Ustalę też kolejność – kto będzie zadawał pytania, a ja będę odpowiadał. Zatem proszę ciebie Agato o pytanie i witaj.

AGATA:  Witam cię Samuelu. Bardzo się cieszę z naszego kolejnego spotkania. Mam kilka pytań, jeśli chodzi o naszą misję Faraona. Czy po obudzeniu Faraona piramidy, które znajdują się w innych rejonach kuli ziemskiej, w takich krajach jak Peru, Meksyk, Boliwia i inne, również odegrają jakąś rolę? Jeżeli tak, to jaką?

SAMUEL:  Nie Agato. Główną rolę odgrywa Piramida Cheopsa – jak już wiesz. Połączenie z Piramidą Cheopsa posiada piramida w Meksyku, w Jukatanie, inaczej Piramida Węża. I ta będzie miała rolę do odegrania, kiedy Faraon znajdzie się w Piramidzie. Słucham.

AGATA:  Kim, oprócz faktów, które znamy, jest Zahi Hawass i jaka jest jego energia?

SAMUEL:  Pilnuje. Został wysłany na Ziemię, żeby być strażnikiem. Zawiść ludzka, chęć osiągnięcia swojego zysku, celu – jest ogromna. Gdyby nie ten człowiek, to – uwierz mi – ale poprzez wtargnięcie ordynarne, czyli materiały wybuchowe, tak by docierali do Piramidy Cheopsa. Jest strażnikiem i też naszym wysłannikiem. Nie jest lubiany, gdyż jego zachowanie odbiega od normy, ale tak musi się zachowywać. Słucham.

AGATA:  Czy aparatura, urządzenia, które znajdują się w Piramidzie i Sfinksie są cały czas w jakiś sposób aktywne i czy zostaną uruchomione dopiero w momencie obudzenia Faraona?

SAMUEL:  Agato, są aktywne. Nie przez cały rok, ale uruchamia się aktywność dwa razy do roku, czyli wiosna i jesień. Urządzenia te mają połączenia z Marsem i tego będę bronił, tych moich słów, nawet gdyby ktoś próbował zarzucić mi kłamstwo, to będę obstawał przy swoim. Przecież to promieniowanie, czy inaczej mówiąc, połączenie energomagnetyczne zostało namierzone przez NASA i oni doskonale o tym wiedzą, że jest połączenie energetyczne z Marsem. Dlatego tak szukają. Boją się ruszyć Piramidy samej, gdyż zdają sobie sprawę, że ruszenie Piramidy grozi niebezpieczeństwem. Dlatego, gdyby ktoś z was chciał uwiarygodnić moje słowa, a ma kontakty z NASA, to niech spróbuje, a potwierdzą się moja słowa. Słucham.

AGATA:  Czy cały czas działa energia zabezpieczająca i jeśli tak, to czy jakieś nasze czułe mierniki są w stanie ją wykryć? Chodzi mi o Piramidę i Sfinksa.

SAMUEL:  Zabezpieczenie jest za pomocą energii energomagnetycznej. Żadne wasze urządzenie ziemskie nie jest w stanie ani namierzyć dokładnie tej energii, ani jej przerwać. Do takiego poziomu jeszcze nie dorośliście jako istoty ludzkie. Słucham.

AGATA:  Teraz troszeczkę inny temat. Dużo słyszeliśmy o tak zwanej „Strefie 51”, która znajduje się w Nevadzie w Stanach Zjednoczonych. Prawdopodobnie odbywają się tam spotkania, bliskie spotkania trzeciego stopnia, lądują statki kosmiczne. Czy możesz coś na ten temat powiedzieć?

SAMUEL:  Jest kilka takich stref na Ziemi i nawet powiem gdzie. Wyspy Wielkanocne – przecież tam też lądowanie się odbywa regularnie. Brazylia – i tam też są zejścia istot z kosmosu. Dlatego jest tych miejsc tyle, żeby ludzie wreszcie uwierzyli, że nie są jedynymi istotami na Ziemi. Nie są pępkiem wszechświata. Zejścia, czy pojawianie się istot pozaziemskich odbywają się, jak na razie, w sposób utajony, gdyż jako istoty ziemskie nie jesteście gościnni i ujawnienie się takich gości groziłoby im śmiercią, gdyż nie jesteście jeszcze w stanie zaakceptować i przyjąć innych istot z innych wymiarów. Słucham.

AGATA:  Jeszcze dwa króciutkie pytania Samuelu. Ostatnio dużo się mówi o gigantycznej plamie na Słońcu. Ja nie jestem fachowcem, ale z tego, co wiem, ona wywołuje bardzo silne burze magnetyczne oraz bardzo silne promieniowanie elektromagnetyczne. Czy ma to jakiś związek z oczyszczeniem, które ma nastąpić?

SAMUEL:  Lubię Agato ludzi, którzy myślą. Przy każdym prawie spotkaniu i rozmowie powtarzam o oczyszczaniu. Nie ostrzegam, nie mówię o karze, ale mówię o fakcie, jaki nastąpi. Przecież wyraźnie było powiedziane: „Posłużymy się do oczyszczania ludźmi i naturą” – a także Słońcem. Masz rację. Jest to jeden z wielu elementów, który będzie pomagał w oczyszczaniu Ziemi. Słucham.

AGATA:  Dziękuje i nie mam więcej pytań.

SAMUEL:  Zatem poproszę o pytania naszego gościa, który tak dociekliwie próbował prześwietlić nasze medium – Lucynę. I tutaj muszę tobie powiedzieć, gościu nasz miły. Lucynę da się wyprowadzić w pole, gdyż jest tylko człowiekiem, ale – i tutaj rada – nie próbuj mnie wyprowadzić w pole. Zatem – słucham ciebie.

ROBERT:  Przybyłem tutaj po raz pierwszy i mam pytanie. Czy uważasz, że jestem właściwym człowiekiem w tym projekcie?

SAMUEL:  Mogę powiedzieć inaczej – witaj w naszym klubie misji „Faraon”. Słuchaj uważnie. Samo wejście w szeregi misji jest łatwe, ale pozostać w misji jest już bardziej trudne. Nie będziesz wyjątkiem. Każdy wchodzący w te szeregi jest poddawany próbie i ty też będziesz poddany próbie. Misja „Faraon” nie jest zabawą, jest to rzecz bardzo odpowiedzialna, zwłaszcza dla ludzkości i Ziemi. Czytając sesje, już zwróciłeś na to uwagę, jak ważną rolę odegra Faraon przy oczyszczaniu Ziemi. Kiedy obudzimy Faraona to nie będzie tak, że nagle zniknie oczyszczanie. Oczyszczanie dalej będzie, ale będzie przebiegało już zgoła w inny sposób, łagodniej i to ma uczynić właśnie Faraon, kiedy to znajdzie się w grobowcu, w tym pustym sarkofagu. I dlatego jeszcze raz powtarzam tobie, który dzisiaj tutaj przybyłeś. Pamiętaj o trzech podstawowych słowach: proszę o zaufanie, proszę o pokorę i proszę o posłuszeństwo. Nawet, gdyby się tobie mogło wydawać, że sprawa, w jaką wkraczasz wydawać się będzie tobie beznadziejna, albo śmieszna – nie trać zaufania. Jeśli zastosujesz się do moich rad, w naszej misji „Faraon” pozostaniesz. Słucham ciebie.

ROBERT:  Od czterech lat uczestniczę w pewnych wydarzeniach związanych z siłą z poza Ziemi, którą miałem okazję zaobserwować – chodzi tutaj o wydarzenia w Wylatowie. Jak oceniasz te wydarzenia? Czy one mają związek z tym, o czym dzisiaj tutaj mówimy?

SAMUEL:  Tak dużo znaków jest podawanych wam. Przez ludzi podajemy informacje. I co się dzieje z takimi ludźmi? Najczęściej lądują w odpowiednim miejscu, skąd już nie mogą ani wyjść, ani mówić. Dalej, są też znaki na Ziemi – ostatnio Wylatowo jest takie głośne. I tutaj też jest posądzane o spekulacje, że jest to odciskane przez ludzi, którzy chcą zdobyć sławę, którzy są żądni sławy, pieniędzy. Mogę powiedzieć jedno – takiego dzieła, jakie jest to zrobione na zbożu w Wylatowie nie dokona żadna ręka ludzka. Te znaki są pisane przez energie ze statków, które nadlatują i cieszę się, że twoje zaangażowanie w tę sprawę jest takie głębokie. I pomimo, że jesteś często atakowany przez niedowiarków – idź tą drogą, którą podążasz teraz i dalej udowadniaj ludziom, że to, co jest pisane szyfrem, jest językiem z Kosmosu. Język, który wam przekazuje właśnie o nadchodzącym oczyszczaniu. Słucham.

ROBERT:  Mam pytanie związane z tym rokiem. Czytałem w przekazach o tym, że w tym roku będzie odkryty Labirynt, a także, że w tym roku być może zostanie odkryty grób Cheopsa – tak się nie stało. Dlaczego?

SAMUEL:  Przez wasz ziemski upór. Pewnych barier my, jako istoty duchowe nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Podajemy informacje, podajemy szczegółowe informacje – i tutaj mówię o grobowcu Faraona, o Labiryncie – ale ty jako ziemska istota powiedz mi, daj mi receptę mnie, jako istocie duchowej, jak przekroczyć tę waszą barierę głupoty, żeby móc zacząć kopać w tych wskazanych miejscach. Jako dowód na wiarygodność moich słów podałem wam Sobótkę i tutaj chciałbym, żebyście tę sprawę doprowadzili do finału, gdyż to, co znajdziecie w Sobótce otworzy wam drogę – okno na świat, okno na Egipt, na Faraona, na Labirynt. Słucham.

ROBERT:  Byłem w Sobótce na górze Ślęża, czytałem też twoje wskazówki dotyczące wejścia i znalezienia tego skarbu. Mam pytanie – jak ma to wyglądać? Czy rzeczywiście wystarczy tylko podnieść jedną płytę? Ile ludzi musi tam wejść? Jak głęboko jest ukryty ten skarb? Czy jest to tuż pod tą płytą, czy może jest on ukryty w jakimś korytarzu? W jaki sposób mamy znaleźć coś zakopanego w korytarzu, jeśli taki korytarz znajdziemy?

SAMUEL:  Bardzo rozległe są twoje słowa. Spróbuję kolejno. I tutaj próbujesz swoimi słowami przechytrzyć, kogo? Lucynę, czy mnie? Otóż słuchaj uważnie. Zdjęcie płyty, nawet dziesięciu płyt w tym wskazanym miejscu nic nie da i ty doskonale o tym wiesz. Należy chwycić za kilofy i łopaty i zacząć wgłębiać się w ziemię. Ci, którzy zatuszowali ślady, którzy odcięli drogę do lochów nie byli głupcami – dobrze zamaskowali. Przecież musicie usunąć tę ziemię z kamieniami, żeby móc się dostać do lochów zamku. To jest wejście, które wam wskazałem, najbardziej bezpieczne, bardziej bezpiecznego nie ma. Nie możecie wchodzić przez pieczarę, gdyż już wcześniej mówiłem – jest to niebezpieczne. Najbezpieczniej będzie drążyć się w dół, jak krety. Jak głęboko? Jest głęboko i nie będę was tutaj czarował, że to będzie dwa, trzy metry. Sam zamek stał na dosyć wysokim wzniesieniu a lochy zamku znajdowały się dużo, dużo poniżej wysokości zamku. Trudno mi określić, czy to będzie 20 metrów, czy może głębiej. Przecież macie odpowiednie urządzenia, które mogą namierzyć. Zasypane jest tylko wejście. Dalej jest już w samych lochach pusta przestrzeń. Dopiero w lochach, w korytarzach dojdziecie do komnaty i w tej komnacie dopiero czeka na was niespodzianka. Słucham.

ROBERT:  Czy w tej komnacie trzeba będzie jeszcze kopać? Czy tam także trzeba będzie prowadzić prace podobne jak wcześniej w kościele?

SAMUEL:  Wejść, po prostu już wejść. Tłumaczę przecież wyraźnie, mówimy przecież tym samym językiem. Musisz przekopać się do lochów, do tunelu, który jest już pusty i znajduje się pod ruinami zamku. Są to korytarze niczym labirynt, ale cóż dla was pokonać jest kawałek labiryntu. Pod zamkiem znajduje się komnata ta, o którą nam chodzi, a w komnacie – jak wspomniałem – czeka na was zapłata. Słucham.

ROBERT:  Czy grupa misji „Faraon” jest w tej chwili już kompletna, wystarczająca do przeprowadzenia kopania w Egipcie? Wiemy, że na Ślężę w tej chwili jest dostęp i w zasadzie wszystko jest gotowe do takich prac, ale czy do Egiptu jest też gotowe?

SAMUEL:  Jeszcze formujemy. Tak jak było wcześniej powiedziane Andrzejowi i Iwonie – będziemy przyjmować nowych. Będziemy każdego szkolić i przyglądać się. Jeżeli nie wytrzyma próby, nie zda egzaminu, z grupy Faraona będzie usunięty i pojawi się następny. W tej misji, w tej grupie na pewno musi być grupa liczna, gdyż kilka osób nie będzie w stanie pracować przy tak wielkim dziele, jakim będzie misja „Faraon”. Dlatego to też aktywnie zaczęła działać Ameryka, czyli Chicago i jestem z tego zadowolony. Gorzej się rzecz ma tutaj w Polsce, kiedy ktoś się pojawi, wietrzy w tym zaraz swój interes, ile by z tego można wyciągnąć dla siebie. Otóż przede wszystkim wasze myślenie ma być takie: Faraon. Przede wszystkim Faraon, a my się później zatroszczymy i o wasze, ziemskie sprawy. Nie chcemy też żebyście byli biedni, ale przede wszystkim – Faraon. Słucham.

ROBERT:  Mam pytanie związane ze Ślężą. W sumie wybrałeś Samuelu bardzo trudny skarb do odkrycia. Jest tam skała, bardzo twarda, ciężkie warunki. Czy nie lepiej byłoby wybrać miejsca bardziej dostępne, mniej wymagające środków i nastręczające kłopotów?

SAMUEL:  Tak, istotnie wybrałem już jedno – w Złotoryi. Wystarczyło tylko poddać grupę niewielkiej próbie, a już nastąpił rozłam. Wszyscy – a było tylko trzy osoby – chcieli górować. W Złotoryi, czyli w miejscowości Kopacz, dalej obstaję przy swoim – to nie jest Sobótka i ten skarb, ale dowód na wiarygodność słów medium. Tam natomiast znajduje się pod ziemią ukryte z czasów wojny coś, co by mogło uradować Niemców, gdyż to jest schowane przez Niemców z Drugiej Wojny Światowej, po byłej fabryce broni. Istotnie – wiele racji miał Kapłanek mówiąc, że struktura ziemi jest nienaruszona. Nie mogła być naruszona, gdyż to nie jest zakopane. To jest, ale w podziemnych magazynach. Pod ziemią, na głębokości czterech, ponad czterech metrów znajduje się korytarz i magazyn z bronią. Ale dlaczego wybrałem Sobótkę? Tu też nie masz racji, gdyż przekopując się w dół nie będziesz natrafiał na kamienie, które trzeba kuć. Tam po prostu są też kamienie, ale wrzucone, które trzeba usunąć. Więcej ziemi niż kamieni. Dlatego też skierowaliśmy się w kierunku Sobótki, gdyż łatwiej będzie dotrzeć do odpowiednich władz, niż tam, w miejscowości Kopacz. Trudno się rozmawiało z właścicielami tej ziemi i ręczę ci – gdybyś teraz próbował ponownie dotrzeć do miejscowości Kopacz, aby pod tym wskazanym adresem sprawdzić swoim sprzętem, to nikt cię na pole nie wpuści. Słucham.

ROBERT:  W ubiegłym tygodniu razem z tutaj obecnym Andrzejem Wójcikiewiczem mieliśmy okazję spotkać się z dwojgiem ludzi, którzy przekazali nam niezwykłe informacje. Jak oceniasz tych ludzi? Czy są wiarygodni, czy ich informacje okażą się przydatne w misji „Faraon”?

SAMUEL:  Decyzje wyboru przekazałem Andrzejowi. Żeby dokonać wyboru, potrzebujemy też człowieka. Tym człowiekiem dla nas jest Andrzej i życzyłbym sobie, żebyś pomimo tylu prób, jakie przeszedł Andrzej, pozostał w naszej grupie. Andrzej wybiera, my prowadzimy. Tak to wygląda. Słucham.

ROBERT:  Mam pytanie związane jeszcze z tą Ślężą. Czy w zasadzie można powiedzieć, że my już w tej chwili powinniśmy rozpocząć pracę, bo zamiast poszukiwań tego skarbu i czy to miejsce jest już określone, dlatego, że tych miejsc w kościele jest, co najmniej kilka – podejrzanych? Czy możesz wskazać konkretne miejsce, gdyż tego typu prace związane są z dużą operacją. Byłoby to wielkim ułatwieniem, gdybyśmy dokładnie i precyzyjnie znali miejsce oraz dokładnie i precyzyjnie znali głębokość.

SAMUEL:  Słuchaj teraz uważnie. To miejsce, które wskazała Lucyna, jest niczym studnia, natomiast wy, będąc w kościółku, odnaleźliście kilka jeszcze innych miejsc. Na środku, dokładnie na środku kościoła też wam dawało sygnały. Otóż lochy, podziemia ciągną się niczym labirynt, mają kilka korytarzy i gdybyś wchodził w głąb poprzez te wirujące miejsca w kościółku, to też wejdziesz do lochów, do tego korytarza. Dałem wam tylko najłatwiejsze, najbezpieczniejsze miejsce, ale wszystkie miejsca odnalezione w kościółku są prawidłowe, a zwłaszcza na tej szerokości kościółka, gdzie już to sprawdzałeś. Jest wejście i korytarz. Słucham.

ROBERT:  Czy konieczne jest użycie urządzenia, które my nazywamy georadarem, żeby zlokalizować to miejsce? Czy jest to niepotrzebne?

SAMUEL:  Jest to wam potrzebne do tego, żebyście się poczuli zdecydowani i pewni, żebyście mogli być pewni i uwiarygodnieni, że jest tam przecież… pusta przestrzeń. Została namierzona i nie tylko w kościółku, ale i poza kościołem też. Gdyby były problemy z wejściem, czy otrzymaniem pozwolenia – choć będziemy się starać, aby tak się nie stało, to poza terenem, na placu jeszcze kościelnym – też tam można kopać, gdyż tam też namierzyliście pustą przestrzeń. Tylko tak, jak już powiedziałem, będzie ciężko, gdyż jest to dosyć głęboko, a wszystkie wejścia są dokładnie zabezpieczone. Wejścia tylko w kościółku są przygotowane, tak jak gdyby czekały na znalazcę. Tylko wejść i kopać. Poza kościołem, na placu – istotnie, masz rację. Tutaj trzeba byłoby pokonać tę trudność, czyli te twarde kamienie. Słucham.

ROBERT:  Mam pytanie z obcymi cywilizacjami związane, które wiem, że istnieją i przybywają na Ziemię. Jutro będę miał spotkanie z panią, która twierdzi, że ma kontakt z taką cywilizacją, nazywa się Elżbieta Wizental. Czy uważasz, że jest to osoba, która może pomóc w misji „Faraon” i czy uważasz ją za wiarygodną?

SAMUEL:  Wiele jest osób, tak jak powiedziałem, które mają kontakty. Jedne się ujawniają, drugie się boją. Boją się reakcji ludzi, odrzucenia. Boją się, że mogą być uznani za chorych psychicznie. Nie tych należałoby leczyć, którzy mają kontakty, ale tych, którzy nie wierzą. Czy ta kobieta mówi prawdę? Tak, prawdę mówi i ma kontakty i należą jej się duże brawa za to, że zaczęła mówić, ale czy będzie przydatna misji? No cóż. Grób, misja „Faraon” jest otwarty dla każdego, ale czy utrzyma się w niej – to już jest druga sprawa. Dlatego jeśli uważasz, że należałoby jej dać szansę, to oczywiście. Można ją będzie powitać w naszym klubie „Faraon”. Słucham.

ROBERT:  Samuelu, wspominałeś w swoich przekazach, które czytałem, o katastrofie, która ma mieć miejsce na Ziemi. Jest o tym wiele rzeczywiście przepowiedni. Czy możesz coś więcej powiedzieć o tej katastrofie? Czy możesz powiedzieć, czy Polska będzie dotknięta obszarem zniszczeń? Czy możesz powiedzieć czy my, ludzie, uczestniczący w tak niezwykłej operacji będziemy w bezpiecznym miejscu w momencie tej katastrofy? I czy możesz wymienić dokładną datę tej katastrofy?

SAMUEL:  Nie nazwałbym tego tak tragicznie jak ty to mówisz – katastrofa. Katastrofa mogłaby dotyczyć zarówno Ziemi i ludzi, a nam – istotom pozaziemskim – zależy na tym, żeby Ziemia została uratowana. Nie wiem czy dobrze mnie zrozumiałeś? Mówię Ziemia. Czy kiedy to nastąpi – mam podać datę. Katastrofy nie będzie, oczyszczanie już się rozpoczęło i do tego służą nam ludzie, którzy dokonują oczyszczania. Finał oczyszczania wstępnego nastąpi w 012 roku. Po tym wstępnym oczyszczaniu będzie czas spokoju, leczenia ran, bólu dla tych, którzy pozostaną. Sama Ziemia, Robercie, jest klejnotem i o ten klejnot będziemy zabiegać. Ludzie tylko zapomnieli, że posiadają rozum. Dlatego to oczyszczania nie nazywaj katastrofą. Będzie oczyszczanie miało swój wstępny finał w roku 012. Słucham.

ROBERT:  Jeżeli chodzi o Egipt, mam tutaj wątpliwość związaną z tym, od czego w zasadzie należałoby zacząć. Czy twoim zdaniem należałoby w tej chwili zacząć kopać na pustyni poszukując Labiryntu?

SAMUEL:  Tak Robercie, Labiryntu. I żeby było łatwiej, bo tutaj trudno mi było dokładnie rozmawiać z Kapłankiem, który ciągle mącił Lucynie w głowie, więc żeby ułatwić sprawę w prosty sposób wytłumaczę. Znajdź się przy trzeciej piramidzie w Giza. Przy samej piramidzie trzeciej kopać raczej trudno, gdyż jest tam kamień, ale przejdź poza płaskowyż piramid i znajdź się już na otwartej pustyni, ale ciągle kieruj się w linii prostej od trzeciej piramidy w Giza. Kiedy znajdziesz się na otwartej pustyni, wtedy należałoby kopać. Labirynt znajduje się na całej długości i nie jest istotne czy ty się będziesz wkopywał 10 kilometrów od piramidy, czy pięć. Na tym odcinku, na tej długości w linii prostej trafisz na Labirynt. Labirynt będzie wam pomocą w dotarciu do tego zatwardziałego Hawassa i drogą do Faraona. Słucham.

ROBERT:  Czy 5 osób kopiących wystarczy?

SAMUEL:  Robercie… W tym momencie odebrałeś mi głos. Czy to są żarty z twojej strony? Widzę, że masz poczucie humoru. Ja też. Nie wystarczy! Nie wystarczy pięć osób. Jest to pustynia. To będzie grupa potrzebna, spora grupa ludzi…. Chyba że pięć osób istotnie z grupy „Faraon”, ale najmiesz pracowników, którzy będą kopać. Słucham.

ROBERT:  Po dokopaniu się do tego Labiryntu przewidujesz wydarzenie, które ułatwi dotarcie do złotej komnaty. Czy dotarcie do komnaty będzie związane z jakimś szczególnym wysiłkiem, czy też szczególnym wydarzeniem? Co będzie konieczne po odkryciu Labiryntu?

SAMUEL:  I wejściu… Bo tobie chodzi, co będzie konieczne i potrzebne po odkryciu pierwszego poziomu, czyli nadziemnego Labiryntu…?

ROBERT:  Tak, staram sobie wyobrazić tę grupę, która będzie pracowała w Egipcie i tutaj mam pytanie…

SAMUEL:  Właśnie… Starasz się wyobrazić Labirynt, co jest potrzebne? Sznurek, Robercie, żebyś nie zginął. Trzeba się będzie przewiązać sznurkiem i w bardzo prosty sposób wejść do Labiryntu. Jakież to jest żałosne, Robercie – wszystko, co proste dla was jest takie trudne, a co staracie się skomplikować wydaje się wam takie piękne, takie mądre, a proste rzeczy są po prostu odrzucane. Zatem jeszcze raz powtarzam – długi, bardzo mocny sznurek i bez żadnych przeszkód możesz wejść do środka Labiryntu. Słucham.

ROBERT:  Powiedz mi, Samuelu, jak w tej chwili można najbardziej pomóc Andrzejowi? Jesteśmy już w takim momencie przygotowań, że w zasadzie możemy nawet wchodzić już do tego kościoła. Czy możesz przekazać nam jakieś takie rady, jak można mu w tej chwili pomóc najbardziej?

SAMUEL:  Andrzej nazwał się Wędrowcem i to prawda – ciągle gdzieś się włóczy, ale jest to jego chleb i tak musi być. Nie jest przypadkiem Robercie, że ty stanąłeś na tej drodze misji „Faraon”, gdyż traktujmy misję „Sobótka” też jako misję „Faraon”, gdyż to wszystko będzie zmierzało do tego samego celu, czyli do tego centralnego punku osi Ziemi w Egipcie. Robercie, pytasz się jak masz pomóc? Po prostu – przejmij na czas nieobecności Andrzeja sprawę w swoje ręce. Mam do ciebie zaufanie. Słucham.

ROBERT:  Nie mam więcej pytań, dziękuję bardzo za odpowiedzi.

SAMUEL:  Miło było mi z tobą rozmawiać, Robercie. Tutaj wybacz mi, kiedy to momentami byłem zbyt ostry, ale Andrzej powinien ciebie uprzedzić, jaki jest mój sposób bycia. Nawet kiedy chłostam, to chłostam z miłością. Dziękuję, Robercie. Teraz ty Andrzeju. Słucham.

ANDRZEJ:  Witaj Samuelu – ja mam parę pytań związanych z moim wyjazdem do Erica von Danikena. Jak oceniasz ten wyjazd?

SAMUEL:  Jak oceniam ten wyjazd? Daniken po przeczytaniu tego, co otrzymał, oczywiście przeżył nie lada szok, gdyż słowa, które były napisane, on znał. Jakżesz to, kiedy nawet co nie było spisane przez jego rękę, ty mu przekazałeś. Ktoś tam z dalekiej Polski ma przekazy. Daniken będzie wam pomagał i z wami współpracował, ale niejawnie, gdyż Daniken i Hawass serdecznie się nienawidzą…

ANDRZEJ:  Tak, ja to zauważyłem… Czy w dalszym ciągu sugerujesz, aby aktywnie szukać kontaktu z nim, czy czekać cierpliwie na jego reakcje, aż on się zgłosi?

SAMUEL:  Daj mu jeszcze chwilę ochłonąć, bo po takiej dawce, takim zastrzyku trzeba, żeby się to wszystko mogło poukładać troszeczkę, a potem znów będziemy go szturchać. Słucham.

ANDRZEJ:  Już wspomniałeś o tym zresztą… Eric von Daniken absolutnie nie wierzy w możliwość otrzymania pozwolenia na jakiekolwiek kopanie od Hawassa i czuł się nawet urażony, kiedy ja powiedziałem, że być może uda nam się to załatwić. Czy ta jego niewiara nie przeszkodzi nam?

SAMUEL:  Nie, będzie z zaciekawieniem obserwował. Jemu się nie udało, chociaż on otrzymywał i otrzymuje informacje. Tylko pamiętaj jedno – agresja budzi następną agresję. Znalezienie skarbu Światowida obiegnie świat. Nie będzie to tylko dla Polski, ale informacja o tym znalezisku obiegnie świat i wtedy to można będzie zainteresować Hawassa. Któż nie lubi złota. Ale tak, jak wspomniałem – najpierw Labirynt, a później w szybkim czasie przejdziemy do Faraona. Czasu naprawdę jest niewiele. Czas szybko ucieka. Dwunasty rok mamy za pasem. Słucham.

ANDRZEJ:  W rozmowie z Erickiem von Dänikenem odniosłem wrażenie, że jest niezwykle arogancki i bardzo trudno się z nim rozmawia. Jaką taktykę sugerujesz w stosunku do niego?

SAMUEL:  Nie taką samą. Dlaczego nie może dojść do porozumienia z Hawassem? Przecież te dwie istoty działają na tym samym poziomie, czyli jeden jest agresywny i drugi agresywny. Nie potrafi jeden drugiemu ustąpić. Skoro wy wyjdziecie w takim samym poziomie – z agresją – do von Danikena, niczego się nie osiągnie. Natomiast kiedy dasz mu ciepła trochę, to wtedy zyskasz tego człowieka. Tak naprawdę wcale nie jest taki arogancki, ale zważ jedno Andrzeju, ile ten człowiek w swoim życiu odebrał batów. Z każdej strony był i jest atakowany, uznany za wariata, hochsztaplera i wszystkie, jakie tylko są pomyje świata wylewane są na jego głowę. On się po prostu broni. Słucham.

ANDRZEJ:  Dziękuję bardzo. To bardzo pasujące mi wyjaśnienie z punktu widzenia psychologii. Samuelu, ja teraz piszę rozdział na temat Sfinksa w mojej książce i mam pewne wątpliwości, które chciałem wyjaśnić. Czy mam rozumieć, że w momencie, kiedy Sfinks był zbudowany po raz pierwszy przez mieszkańców osady Irr miał oryginalnie głowę lwa?

SAMUEL:  Lwa Andrzeju – była to głowa lwa… Jeszcze czasy budowy Piramidy też była to głowa lwa. Dopiero później Chefern dał głowę boga. Boga Olina…

ANDRZEJ:  I jednocześnie ta głowa Olina była jego podobizną?

SAMUEL:  Jego podobizną… zdjęcie. Sobowtór… tak to mawiacie.

ANDRZEJ:  Teraz chciałem powrócić na chwileczkę do Ślęży. Możemy zrobić badania georadarowe… Czy sądzisz, że jesteśmy w stanie wykryć obecność tej komnaty, o której mówisz i w którym mniej więcej rejonie jest ta komnata?

SAMUEL:  Już mówię. Ruiny zamku – trzeba byłoby tam wejść na ruiny zamku. Myszkowaliście po tych ruinach, ale na komnatę nie wchodziliście. Gdzieś pośrodku ruin zamku powinna znajdować się ta komnata, w tych lochach.

ANDRZEJ:  Radar, o ile pamiętam, sięga do głębokości około 15 metrów?

ROBERT:  Dwudziestu…

ANDRZEJ:  Dwudziestu metrów… Czy radar sięgnie tak głęboko?

SAMUEL:  Obawiam się, że nie…

ANDRZEJ:  Aha, czyli radarem możemy wykryć nie tyle komnatę, ile same lochy, przejścia…

SAMUEL:  Lochy Andrzeju, lochy. Tu najbardziej nam chodzi, żeby najpierw dostać się do lochów. Dopiero przemieszczając się w lochach, dotrzecie do komnaty.

ANDRZEJ:  Rozumiem. Czyli pierwszym etapem byłoby otrzymanie pozwolenia na kopanie w kościółku, czyli usunięcie płyt, dokopanie się do wejścia do lochów…

SAMUEL:  … i potem droga już jest prosta.

ANDRZEJ:  Potem droga… to łatwo ci powiedzieć, Samuelu, „droga jest prosta”, bo jak wejdziemy do lochów to mogą być rozgałęzienia… Czy będziesz w stanie poprowadzić nas tą właściwą drogą omijając pułapki, bo tam na pewno będą jakieś pułapki…

SAMUEL:  Pułapki to już są. Dlatego to wam wskazałem najbezpieczniejszą, najprostszą drogę. Gdybym chciał was skierować poprzez pułapki wskazałbym inną drogę. Jedną drogę – pułapkę już żeśmy wam wskazali. Jest to ta pieczara, czy coś w tym rodzaju. To co namierzyła Agata. Tam jest pułapka, bo nieodpowiednie ruszenie kamieni – zwali się cała reszta na głowę, a tutaj idziecie w głąb już bezpiecznie. Słucham.

ANDRZEJ:  Fizycznie jak by to wyglądało? Powiedzmy – wejdziemy tam w kilka osób i czy Lucyna będzie nas prowadziła wahadełkiem? Jak to ma wyglądać?

SAMUEL:  Dobry pomysł, Andrzeju, podsunąłeś. Rzeczywiście – puścimy Lucynę jako pierwszą i wtedy wy będziecie bezpieczni. Wiadomo, że jej się nic stać nie może, więc wy za nią też możecie iść. Słucham.

ANDRZEJ:  Dobrze. Robert wspominał o spotkaniu z dwoma osobami przed moim wyjazdem do Bydgoszczy. Jedna z tych osób… nie pamiętam jak ma na imię…

ROBERT:  Ja też nie pamiętam… pani…

ANDRZEJ:  …Pani Zosia… czy…

ROBERT:  No, nazwijmy ją Zosia…

ANDRZEJ:  W każdym razie mam nadzieję, że jej energię odebrałeś, ponieważ wysyłałem ją do ciebie w czasie tego spotkania. Ona obliczyła matematycznie położenie różnych komnat… Czy wyczułeś… Czy można cię spytać o taką rzecz… Ona twierdzi, że znalazła matematyczny dowód na… jak ona to powiedziała… na wzorzec wszechświata wywodzący się z liczby Pi…

SAMUEL:  Spokojnie z tym wzorem wszechświata. Ale – tak jak Robercie mówisz – niech będzie Zosia. Istotnie wasze imiona ziemskie dla nas nie przedstawiają większej wartości. Otóż – dobry plan i następne potwierdzenie. Weźmy tę Zosię na Sobótkę i niech swym ścisłym umysłem, matematyczną dokładnością policzy. Pokażcie jej co ma zrobić, gdzie ma popracować i niech się tym zajmie i wtedy dopiero zobaczycie jakie będą wyniki. Taka jest moja propozycja. Jaka wasza? Słucham.

ANDRZEJ:  Czy rzeczywiście Piramida Cheopsa i inne piramidy w Giza są zbudowane na wzorze matematycznym liczby Pi, czyli 3,14 plus…

SAMUEL:  Nie łam sobie języka Andrzeju. Istotnie piramidy, a zwłaszcza Piramida Cheopsa jest gigantycznym wzorem matematycznym, zbudowana z matematyczną dokładnością, prawie co do milimetra, i tutaj chylę czoło w kierunku tej Zosi. Słucham.

ANDRZEJ:  Jeszcze jedna prośba, mianowicie – odpowiadając na pytanie Roberta dotyczące Labiryntu w Egipcie mówiłeś o linii prostej biegnącej od trzeciej piramidy… w kierunku pustyni. Czy mam rozumieć, że ta linia prosta biegnie pod kątem prostym od piramidy, czy linia prosta w kierunku jeziora Moerisa, czy najbliższego punktu jeziora Moerisa?

SAMUEL:  Może być najbliższego punktu jeziora Moerisa, ale ma to być środek trzeciej piramidy Giza, od strony zewnętrznej, nie od strony piramidy. Zrozumiany zostałem Andrzeju?

ANDRZEJ:  Od strony zewnętrznej, czyli od strony południa, czyli tam gdzie mówiłeś o tym, żeby słońce…. Nie, słońce w południe ma świecić w tym kierunku?

SAMUEL:  Tak i tu ustawcie się na samym środku i idźcie w linii prostej.

ANDRZEJ:  W linii prostej pod kątem prostym od piramidy?

SAMUEL:  Od piramidy.

ANDRZEJ:  Pod kątem prostym – tak?

SAMUEL:  Prostym Andrzeju.

ANDRZEJ:  Aha, tak dobrze… to w tym momencie już to rozumiem. To w takim razie jeśli chodzi o mnie, to są wszystkie moje pytania. Chciałem ci też podziękować za twoją obecność na Ślęży, bo chyba po raz pierwszy ją czułem bardzo wyraźnie i czułem opiekę nad nami, tak że to…

SAMUEL:  Andrzeju, przecież ta wielka misja to jest misja nasza wspólna i misja „Faraon” to nie tylko sam Faraon, ale ludzie na całej Ziemi, i weźcie to sobie do serca i pod uwagę. Czy któremuś z was jeszcze się urodziło pytanie? Słucham, czy to wszystko?

ANDRZEJ:  Nie mam więcej pytań.

SAMUEL:  To i ja dziękuję bardzo za wysłuchanie słów moich dnia dzisiejszego.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lucyna Łobos, Sesje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s