Sesja 39

SPRAWY RÓŻNE (39)

WROCŁAW, 21 września 2004

Sesja metodą chanelingu telepatycznego 39

UCZESTNICY: Lucyna Łobos, Barbara Choroszy, Sława Malarz, Łucja Szajda, Danuta Chomicka, Iwona Stankiewicz, Andrzej Wójcikiewicz

BARBARA: Pytanie od Barbary Choroszy
SŁAWA: Pytanie od Sławy Malarz
ŁUCJA: Pytanie od Łucji Szajdy
IWONA: Pytanie od Iwony Stankiewicz
ANDRZEJ: Pytanie od Andrzeja Wójcikiewicza
DANUTA: Pytanie od Danuty Chomickiej
SAMUEL: Odpowiedź na pytanie za pośrednictwem Lucyny Łobos

SAMUEL:  Witajcie, moje jaskółki. Zleciałyście się tutaj – może nie wszystkie, ale jesteście. Jestem tutaj od momentu wejścia Lucyny i kto będzie odpowiadał, czy zadawał pytania – ja zdecyduję jaka będzie kolejność. Może będę miał ochotę i dzisiaj się troszeczkę pobawić z wami, albo zmienić temat. Andrzeju, jeśli sprawa dotyczy Ślęży, to powiem to samo, co powiedziałem dnia wczorajszego – nie uchylę w całości rąbka tajemnicy. To, co najciekawsze – zostawię, a po to, żeby wasz poziom adrenaliny się jeszcze bardziej podnosił. Więc ja Samuel, Enki, witam was dzisiaj przy tym okrągłym stole i ku waszemu może zaskoczeniu poproszę ciebie, Danuto, o pytanie. Jesteś nowicjuszką i po raz pierwszy uczestniczysz w takim wydarzeniu. Chciałbym coś jeszcze, zanim zadasz pytanie, tobie powiedzieć. Chciałbym też ciebie przeprosić za tego guza. Zbyt mocno to zrobiłem, ale nie było innej możliwości, Danuto. W twoim przeznaczeniu było coś takiego, że tego dnia miałaś mieć wypadek samochodowy dosyć groźny w skutkach i żeby uniknąć przeznaczenia trzeba było zatrzymać tak zwany czas… Żadne prośby by nie pomogły, bo i tak chciałabyś pojechać do domu, więc cóż, trzeba było użyć innej metody. Teraz, Danuto, wiesz – kiedy będziemy prosić, słuchaj nas. A teraz ja słucham ciebie.

DANUTA:  Witam cię drogi Samuelu. Jestem pod bardzo wielkim wrażeniem i cieszę się bardzo, że jestem tutaj z wami wszystkimi, że znalazłam się tutaj dzisiaj i chciałam przede wszystkiem zadać pytanie pierwsze – czy ja jestem przewidziana w tej misji, no i oczywiście chciałabym wypełnić to…

SAMUEL:  Wystarczy Danuto. To, co usłyszałem wystarczy. Otóż parę miesięcy temu, Danuto, miałaś wahania. Inaczej – w sercu żal. Czuaś się odsunięta, tak jak gdyby o tobie zapomniano, bo pozornie nikt ciebie o nic nie prosił. Powiedziałaś nawet: „No cóż, wykonałam swoją pracę – i wszystko”. I tutaj mogę teraz wobec tego forum powiedzieć, jak bardzo się myliłaś. Wszyscy, którzy tutaj są zgromadzeni, mogą poświadczyć co do jednego. Każdy z obecnych tutaj był poddawany próbom. I nie myślcie – dalej będziecie poddawani. Tak samo i ty, Danuto, byłaś poddana próbie. Tę próbę, kiedy były ogromne zawirowania, kiedy to Misja – tak naprawdę była szkalowana – ty broniłaś misji i broniłaś mnie. Dzisiaj mogę powiedzieć – nigdy nie byłaś odsunięta. I teraz mogę też powiedzieć: witaj w naszym gronie jaskółek. Twoje zadanie, Danuto, to jest wspierać. Wspierać grupę, która idzie do przodu, idzie do Piramidy. I ty będziesz mieć zadanie do wykonania. Spokojnie czekaj. Danuto, teraz przez chwilę dam tobie ochłonąć, a do odpowiedzi poproszę Sławę, która się tak wczoraj bulwersowała jak to mógł Enki tak sobie powiedzieć „Dziękuję”. Słucham teraz ciebie.

SŁAWA:  Witaj, kochany Samuelu, tak ciebie będę nazywać bo jesteś mi bliższy tym imieniem. Nie wiem co powiedzieć, ale chyba tylko tyle – dziękuję za te połajanki jakie otrzymuję od ciebie, ale i dziękuję z całego serca w imieniu Wacława, z którym rozmawiałam i jest z nami cały czas, i wspiera nas, i dziękuję, że jest z nami.

SAMUEL:  Sławo, wy wszyscy powinniście wiedzieć, że w tym kluczu jaskółek tak naprawdę przoduje Wacław. A teraz słucham ciebie, Andrzeju.

ANDRZEJ:  Witaj, Samuelu. Mam teraz pytanie dotyczące listu do Pentagonu. W ostatniej sesji sugerowałeś, żeby taki list napisać. Ja taki list napisałem i chciałem go wysłać z Ottawy, po czym były bardzo dziwne zdarzenia typu: drukarka się zacięła, nie chciała dukować, potem zaprogramowałem sen, który sugerował, żeby tego listu w tej formie, czy pod tym adresem nie wysyłać. Czy mogę prosić o komentarze twoje.

SAMUEL:  Powiedziałem i będę mówił dalej. Kiedy nadejdzie taka pora – powiedziałem – kiedy nadejdzie czas, macie dmuchać w trąby i dmuchać na wszystkie cztery strony świata, czyli wszystkie media, instytucje naukowe mają być poinformowane o tym. Mówisz „zacięła się”. Zacięła się po to Andrzeju, żebyś miał czas na przemyślenie. I tutaj powiem ogólnie wszystkim obecnym. Jeśli będziecie nagłaśniać, rozmawiać, trzeba już mówić otwarcie. Trzeba już wymieniać nazwiska, wymieniać miejsca. To nie czas na kamuflaże. Już nie ma się czego bać, gdyż ta lawina ruszyła. Po to się zacinała ta twoja drukarka czy ten komputer, jak to wy nazywacie, żebyś mógł jeszcze raz przeczytać. Ta wersja, którą otrzymaliśmy, Andrzeju, jest dobra. Wysyłasz do Pentagonu podpisując się swoim nazwiskiem, wymieniając z imienia i nazwiska osób, które uczestniczą w tej misji. Pamiętaj o jednym – czy to jest instytucja NASA, czy to jest Pentagon, to wszyscy korzystają z usług osób o predyspozycjach paranormalnych. I tu nie masz się czego obawiać. Słucham ciebie, Andrzeju.

ANDRZEJ:  Mówiąc: „wymieniasz nazwiska” masz na myśli wszystkich uczestników, którzy biorą udział w Misji Cheopsa? Wszystkich nas?

SAMUEL:  Taka jest moja wola. Wszyscy, którzy posiadają pozytywną energię, mają być wymienieni. Słucham.

ANDRZEJ:  Samuelu, powiedziałeś kiedyś, że w każdej ważniejszej placówce na świecie pracują twoi ludzie. Czy w Pentagonie jest ktoś, osoba do której najlepiej zaadresować ten list?

SAMUEL:  Otóż ja tylko odbieram energię, Andrzeju, a tak naprawdę wasze imiona ziemskie, nazwiska są potrzebne wam. Jeszcze trochę, Andrzeju, to nie będą wam potrzebne nazwiska i imiona, bo będą was stemplować jak bydło. Czyli będą wam wmontowywać – nie wiem czy nie pomylę słowa – tak zwane czipy, żeby mieć kontrolę. Tak, że wyślij na Sekretariat w Pentagonie, Andrzeju, a list trafi w odpowiednie ręce. Teraz słucham ciebie, Łucjo.

ŁUCJA:  Witaj, Samuelu. Chciałam najpierw powiedzieć, że znasz moje serce, intencje i myślę, że moim powołaniem tu i teraz, w tym życiu jest pomaganie ludziom i chcę robić to jak najlepiej. Mam wrażenie, że ludzie którzy stają na mojej drodze, to nie są przypadkowi ludzie i chciałabym jeszcze lepiej im pomagać w ich ranach, poranieniach, cierpieniach. Tak widzę swoją rolę tutaj. Czasem zastanawiam się, czy jest coś wiecej jeszcze, czy moja rola w misji się skończyła, czy już nie…?

SAMUEL:  Wystarczy. Jeśli od któregoś z was raz jeszcze usłyszę takie słowo, jakie wypowiedziała przed chwilą Łucja, to uczynię coś podobnego, co uczyniłem naszej Danusi… (śmiech grupy)… Zabawa się skończyła. Jeśli wybieramy, to nie powinniście mieć wahania, czy wątpliwości nawet, jeśli w danym momencie wokół ciebie pozornie nic się nie dzieje, to i tak ma być zachowany spokój, gdyż w tym momencie nic się nie dzieje, a za chwilę na ciebie spadnie taka lawina obowiązków, że wtedy powiesz: „O rany Samuelu! Co się dzieje?” Będziesz potrzebna misji, byłaś, jesteś i będziesz. Twoja rola jest właśnie ratować te zagubione owieczki, które gdzieś się pogubiły i nie mogą odnaleźć swojej drogi. Tak, że wiesz, Łucjo, jakie jest moje zdanie na temat: „A może jestem niepotrzebny, albo niepotrzebna”. Słucham. Teraz już możecie sobie wybrać ,kto ma ochotę do mnie słowo powiedzieć. Słucham.

ANDRZEJ:  Ja mam ochotę, Samuelu.

SAMUEL:  To słucham ciebie, Andrzeju.

ANDRZEJ:  Samuelu, pewnie wiesz przez Lucynę, że zakończyłem pisanie książki i wiesz, co napisałem w rozdziale ostatnim, czyli 31. Chodzi mi o sposób w jaki rozlokowałem osoby w trójkącie… Podobno masz sugestie jak ten rozdział… jak go zakończyć?

SAMUEL:  W istocie rzeczy – czytałem ten rozdział. Jest to dosyć ciekawe, ale tutaj to już sobie usiądziemy i naniesiemy pewne poprawki. Ja tylko tutaj powiem na forum, że – słuchajcie uważnie – to, że w Egipcie będziemy, to że musi być precyzyjnie wskazane miejsce, jest faktem, ale miejsce, które zostało wskazane nie jest pokazane precyzyjnie. Zrobiłem to celowo, z pełną premedytacją. A to dlaczego, mieliście przykład już na Ślęży. Kapłanka musi stanąć i wskazać to miejsce. Nie da się jej ominąć. I dlatego trójkąt jest, ale niezbyt dokładny. Dalej, Andrzeju, tobie powiem – i tutaj też zachowam pewną tajemnicę, żeby Kapłanka mogła wskazać dokładne miejsce musi być utworzony trójkąt z energii ludzkiej, czyli was, którzy posiadacie materię. I powiem dalej, nie wymienię imion – na trójkącie staną sami mężczyźni. Nie bedę się tłumaczył, dlaczego została podjęta taka decyzja. Co do reszty, Andrzeju, to już większych zastrzeżeń nie mam. Wprowadzimy tylko niewielką korektę. Słucham.

ANDRZEJ:  Teraz chciałem zapytać o sprawy związane z Labiryntem. Miałem spotkanie w Krakowie z jednym z polskich archeologów i żeby otrzymać pozwolenie na badania georadarowe w Egipcie potrzebujemy bardzo precyzyjnego określenia miejsca, które mamy badać. Ty wskazałeś kilka miejsc – jedno przy trzeciej piramidzie, jedno przy jeziorze Moerisa, jedno mniej więcej w środku pustyni…

SAMUEL:  Wystarczy. Przecież ten Labirynt tak się ciągnie i w każdym tym wskazanym miejscu. Kiedy wbijecie łopaty, inaczej badania – będą odczyty. Dokładnego miejsca już na pustyni też wam nie wskażę z prostej przyczyny. Dalej ma to narzędzie być wykorzystane, czyli Kapłanka. Takie jest nasze przekazane słowo wam. Co z tym zrobicie, pozostawiam do waszego przedyskutowania. Wy sobie będziecie dyskutować, a my będziemy się przysłuchiwać. Słucham.

ANDRZEJ:  Dobrze, to mnie więcej mnie wystarczy jeśli chodzi o sprawy Labiryntu. Samuelu, pytanie z innej dziedziny. Jaka jest różnica pomiędzy pierwszym astronautą, który według podań Sumerów przybył na Ziemię, a istotą duchową o imieniu Enki, którą jesteś?

SAMUEL:  Poruszasz mocny temat, Andrzeju. Istota sprawy jest taka: Enki to ja i to ja przybyłem na Ziemię bardzo wiele, wiele tysięcy lat temu. To, że teraz nie posiadam materii, gdyż jestem u swego ojca, czyli Boga Wszechrzeczy, Boga Najwyższego. Kiedy miałem zejść na Ziemię – ja i mój brat jako pierwsi – musieliśmy się narodzić. Planeta Ziemia była przygotowywana do zasiedlenia, ale trzeba ją było uporządkować i zasiedlić istotami ludzkimi. Narodziliśmy się na Dwunastej Planecie i z tamtej to planety przybyliśmy na planetę Ziemia. Tematu nie będę rozwijał zbyt obszernie, gdyż czasu by nam brakło, a i inne tutejsze osoby też mają ochotę zadać pytanie. Mogę tylko powiedzieć jedno. Posiadamy, posiadaliśmy długowieczność, albo życie nieśmiertelne, gdyż opuściliśmy razem z moim bratem Ziemię krótko przed narodzinami Jezusa. Specjalnie sprowokowałem te ostatnie słowa. Słucham ciebie, Sławo.

SŁAWA:  Nie spodziewałam się, że będę wyrwana do pytania. Jak zwykle zaskakujesz mnie Enki. Wszystko wyjaśniłeś wczoraj, jestem bardzo ci wdzięczna za to wyjaśnienie. Teraz wiemy, kim jest twój brat. Ale moje pytanie dotyczy Ślęży – jesteśmy tutaj właśnie po to. Ja jestem jeszcze jutro i w środę. Czy mam coś szczególnego zrobić?

SAMUEL:  Na mojej ziemi w Chicago. Tak Sławo, tak jaskółko. Przyleciałaś po to, żeby nabrać powietrza w skrzydła. Mów i mów Sławo po powrocie. Utoruj drogę drugiej jaskółce, która po tobie przyleci. To co zobaczyłaś, to co usłyszałaś – mów. Tyle mogę tobie przekazać. Słucham ciebie, Danusiu.

DANUTA:  Teraz, Samuelu, jestem tu i jak mogę pomóc w sprawie Ślęży? Co mogę zrobić?

SAMUEL:  Danuto, z jednej strony jesteś mocną kobietą, gdyż prowadzisz firmę z dużą odpowiedzialnością. Z drugiej strony mam przed sobą małą, bezradną dziewczynkę, która dostała zabwki i nie wie co z nimi zrobić. Danuto – tyle, ile obelg było pod adresem Misji, pod adresem Andrzeja, masz teraz okazję teraz to wyprostować. Też masz mówić, bo też jesteś jaskółką… Myślisz, Iwono, że ja nie wiem tego, że ty chcesz mówić? Słucham.

IWONA:  Samuelu, ja mam jeszcze jedno pytanie, zastanawiałam się, czy mogę ci je zadać… Ponieważ bardzo luźno rozmawiamy sobie tutaj – mogę zadać? Ja nie chciałam przeszkadzać, ja po prostu dawałam znaki Andrzejowi, że potrzebuję tej kartki…

SAMUEL:  A ja po prostu widzę… Słucham.

IWONA:  Samuelu, mówi się, że każdy człowiek na świecie ma swoją „drugą połówkę”,która jest dla niego przeznaczona. Czy jednak jest to tylko ta jedna „połówka”? Czy na świecie wiele jest takich „połówek” dla każdego z nas w zależności od tego, gdzie jesteśmy?

SAMUEL:  Czy widziałaś przekrojone jabłko na pół z wieloma częściami?

IWONA:  Gdybym sobie to wyobraziła – pewnie tak, ale nie widziałam…

SAMUEL:  To byłyby cztery… osiem części… i więcej. Jeśli jabłko przekroisz na pół, zawsze będą dwie połówki. Ciężko znaleźć jest tę drugą połówkę jabłka. Zdarza się to raz na jakiś czas i wtedy tacy ludzie, tacy partnerzy – jeśli się dobiorą – żyją idealnie, gdyż rozumieją się, jak to się mówi, bez słów. Nadają na tym samym poziomie i tak jak powiedziałem, powtórzę raz jeszcze. Kiedy Ziemia będzie dostatecznie oczyszczona i wasze umysły też, bo pomimo, że jesteście jaskółeczkami i tak macie śmietnik w głowach. Kocham was ogromnie i nie żałuję tego, że inwestuje w was czas i uczę – bo tak naprawdę kochani moi, jesteście uczeni. Bo jeśli wam się wydaje, że już posiedliście wiedzę, to jesteście w błędzie. Będę was zaskakiwał, pomimo waszych światłych umysłów. Dletego Iwono – połówka to jest zawsze połówka. Czy jeszcze masz pytanie co do połówki?

IWONA:  Nie, nie mam. Rozumiem z tego, że połówka jest jedna… Dziękuję.

SAMUEL:  Łucjo?

ŁUCJA:  Czy, Samuelu, mógłbyś coś powiedzieć odnośnie Ślęży, co nas czeka w najbliższym czasie i czy mógłbyś coś podpowiedzieć nam w sprawie Ślęży, którą żyjemy na ten moment dzisiejszy, jutrzejszy. To jest sprawa dla nas najważniejsza w tym momencie?

SAMUEL:  Jasne, że nie mogę… (śmiech grupy)… i ty mnie nie prowokuj. To, że jesteś Łucjo psychologiem – ja wiem, ale ja jestem trochę lepszym psychologiem i nie dam się podebrać. Już nieraz Iwona próbowała i też jej się to nie udało. Co was czeka? A czeka, bo co pojedziecie, to będziecie płakać, bo łzy wzruszenia będą coraz to większe. Nie powiem. Uroczyście wam tutaj komunikuje – nie powiem. Słucham, Barbaro.

BARBARA:  Ja bardzo proszę od odpowiedź na jeszcze jedno pytanie Miry, która pyta o Peru, o naszych szamanów. Sprawa jest ciągle nie załatwiona jeśli chodzi o wyjaśnienie nie przyjazdu Anibala Canchai. I co dalej z Severiano? Co mamy robić, bo Anibal jest bardzo rozżalony, dlaczego mu się coś takiego zdarzyło w życiu?

SAMUEL:  Widzisz Barbaro – przypomnij sobie jakie to były problemy, kiedy to po praz pierwszy Lucyna miała stanąć na ziemi Chicago. czasami i my (ja ciągle mówie „my” bo współpracuję z bratem moim nad tym ogromnym dziełem oczyszczania, dziełem ratowania ludzi) to jak powiedziałem, czasami jesteśmy i my poza możliwością pomocy. Nie udało się sprowadzić jednego albo drugiego szamana do Ameryki. Nie udało się też wyprostować, ale tutaj chcę prosić o jedną rzecz. Na jednym z boków trójkąta musi stanąć jeden z tych dwóch szamanów. I teraz następna sprawa – już nie do przedyskutowania, Barbaro – i wy wszyscy tutaj obecni. To daję do ogólnej wiadomosci, a wam daję czas na przygotowanie się do wyprawy do Egiptu. Labirynt ma być zrobiony, to jest faktem niezaprzeczalnym, ale najważniejszą sprawą jest faraon, który czeka. Otóż powracam do przerwanego wątku. Daję wam czas na zorganizowanie, na załatwienie sprawy i na trójkącie w Giza staną mężczyźni. Andrzeju – i tak nie usłyszysz kto. Jeden z szamanów przyjedzie i stanie na wierzchołku trójkąta, inaczej mówiąc – dokładnie na grobowcu. Podstawa – dwaj mężczyźni staną, ale naszą decyzją i po naradzie z innymi istotami duchowymi boskimi – decyzja jest taka, nieodwołalna. Wyjazd ma być zorganizowany na pierwszy dzień wiosny. Tak, jak teraz będziecie na Ślęży, tak następne będzie pierwszy dzień wiosny. Wtedy, kiedy to będzie otwierał się kanał pomiędzy Orionem a Piramidą. Taka jest moja decyzja. Słucham.

ANDRZEJ:  Samuelu, mam pytanie w związku z twoim ostatnim komentarzem. Rozumiem, że w dalszym ciągu planem będzie: pierwsze – badania geo-radarowe Labiryntu, potem jako drugie Grobowiec Cheopsa. Czy to miełeś na myśli mówiąc o pierwszym dniu wiosny przyszłego roku?

SAMUEL:  Ten dzień, pierwszy dzień wiosny, gdyż na dzień – pierwszy dzień jesieni jest już za późno, gdyż to się stanie teraz, więc musimy zaczekać do wiosny. Nie lubię pochopnych decyzji, lubię kiedy sprawa jest dograna i przeanalizowana, przedyskutowana spokojnie załatwiona. Pierwszy dzień wiosny ma też specyficzne znaczenie, gdyż w tym dniu na Piramidzie Węża wąż się pnie do góry, do Słońca. Uwalniają się energie w różnych miejscach. Tak samo i uwolni się energia na Ślęży i ten dzień będzie przeznaczony na Faraona. Andrzeju, jeśli zaś sprawa dotyczy Labiryntu, to możecie jechać nawet jutro. Nie mam żadnych zastrzeżeń, nie ma żadnych przeszkód. Do tego niepotrzebna jest aż tak ogromna energia. Tutaj potrzeba tylko wskazać miejsce, gdzie należy wiejść do Labiryntu. I jeszcze do tego dorzucę dwa słowa. Fundacji Andrzeju, tej polskiej Fundacji na Egipt, czyli Labirynt. Pieniądze będą potrzebne. Jedna Fundacja jest na Egipt, jest potrzebna druga, bo nie ma Fundacji na Ślężę. I tutaj jest moje zalecenie, wręcz nakaz – założyć Fundację Światowida. Słyszałem, że mogą być problemy. Macie naprawdę bzdurne przepisy, ale cóż można oczekiwać od istot, które myślą, że potrafią myśleć. Czarek, Cezary zaproponował nazwę „DAR ŚWIATOWIDA” i przystaję przy tej nazwie. Andrzeju, wykaż się teraz wraz z Cezarym, założycie Fundacje na Sobótkę. Część pieniędzy przeznaczycie na Sobótkę oczywiście, a drugą część na badania georadarowe Labiryntu. Czy mam coś jeszcze wyjaśnić? Słucham.

ANDRZEJ:  Nie, w tej materii wyjaśniłeś bardzo dokładnie i bardzo precyzyjnie, tak że dziękuję za to wyjaśnienie, bo też miałem wątpliwości co do tego aspektu fundacji. Mam jeszcze pytanie takie formalne, Samuelu. Mianowicie Lucyna w swoich sesjach nazywa Wielkiego Kapłana czasami Juno, czasami Junu. Jaka jest prawidłowa wymowa jego imienia?

SAMUEL:  Nie jest to istotne, Andrzeju. To tak samo jakby twoje imię się wymawiało „Andrzeju”, „Andrzejku”. To samo robi Kapłanka zdrobniale nazywając Kapłana Juno, Junu. Jest to po prostu tylko wymowa, ale nie ma większego znaczenia. Słucham.

ANDRZEJ:  Dziękuję. W jakim celu zostały zbudowane dwie pozostałe piramidy, oprócz Piramidy Cheopsa?

SAMUEL:  W pasie Oriona spójrz w niebo. Ile jest gwiazd? Trzy. Więc to jest odbicie z pasa Oriona. Po co były zbudowane? Wiadomo, że Piramida pierwsza, czyli Cheopsa, stoi na centralnym punkcie osi Ziemi, czyli jest tym głównym celem energetycznym, czyli tym głównym punktem połączenia z planetą Drugiej Ziemi a Ziemią. Natomiast dwie pozostałe piramidy były postawione po to, żeby wspomagać Piramidę Cheopsa, a także po to, żeby dla takich niedowiarków pozostawić tajemnicę, łamigłówkę dla przyszłych pokoleń. Nie mają większego znaczenia i nie są grobowcami Andrzeju. Słucham.

ANDRZEJ:  Dziękuję. Czy masz jakieś sugestie co do postępowania z Zahi Hawassem?

SAMUEL: Mam takie sugestie, że coraz bardziej ingerujemy w jego podświadomość… Do wiosny to już będzie nie ten sam Hawass i nie będzie potrzebne, tak jak tutaj sugerujecie, milion dolarów łapówki – tak to się mówi w waszym języku. Trzeba będzie tylko zapłacić za wykorzystanie tego terenu, a jeszcze to, co jest bardzo ważne, co mogę przekazać, to do wiosny, czyli do tego pierwszego dnia wiosny, mamy trochę czasu i zamierzamy w zespół z matką naturą poprzypiekać ludziom pięty, co by bardziej stali się otwarci na nasze wołanie. Słucham.

ANDRZEJ:  Z tego co wiem, jest około 250 podań w Ministerstwie Kultury w Egipcie z informacjami, że ludzie wiedzą gdzie jest grobowiec Cheopsa. Jak z tej masy podań Zahi Hawass może wybrać to nasze, właściwe…?

SAMUEL:  A złożyłeś?

ANDRZEJ:  Napisaliśmy parę listów do Hawassa – oczywiscie bez odpowiedzi.

SAMUEL:  List, a złożenie prośby – to jest różnica. Tak mi się przynajmniej wydaje. Jeśli po złożeniu oficjalnego pisma na zezwolenie tak zwanych badań georadarowych nie będzie odpowiedzi, to zrobi się tak jak powiedział Wacław – z naszą pomocą. Słucham ciebie, Andrzeju.

ANDRZEJ:  To były wszystkie moje pytania, jeśli chodzi o to, co miałem zapisane.

SAMUEL:  Przypomni się jeszcze tobie. Kto następny. Łucja – słucham.

ŁUCJA:  Jestem zaskoczona Samuelu – nie wiem o co mam zapytać, czego oczekujesz w tym momencie. Nic mi nie przychodzi do głowy.

SAMUEL:  To ja ci podpowiem jako psycholog… Masz wspierać jaskółki. Masz wspierać samego Limisiewicza i Halinę. A co do Haliny, to trzeba jej będzie przekazać – bo ona już wie od Lucyny o naszym istnieniu. Nie zna imion, ale wie. Więc trzeba jej przekazać, że chcę z nią rozmawiać. Mam jej do przekazania pewne informacje, tylko jej. Łucjo, to jest twoja rola. Słucham, Danuto.

DANUTA:  Zadam jeszcze raz, Samuelu, to pytanie: jak mam pomóc w tej misji na Ślęży? Jestem gotowa i zrobię wszystko.

SAMUEL:  Ślęży już nic nie pomożesz, łopaty tobie do ręki nie dam, bo jesteś słaba. Twoje zadanie teraz to Warszawa. Masz tam jechać i już „dmuchać w następną trąbę”. Kto następny, słucham.

ANDRZEJ:  Może ja – takie pytanie mnie chodzi po głowie, Samuelu, już od pewnego czasu. Czy nie łatwiej byłoby zaprosić Don Severiano do Polski, zamiast do Ameryki i zrobić tutaj z nim jakiś pokaz?

SAMUEL:  Don Severiano – to byłoby najlepsze, gdyż tych dwoje by się mogło spotkać. Zatem nic innego, jak poprosić tych dwóch szamanów – mówię dwóch, nie jednego – żeby przyjechali do Egiptu, do Giza. Do Polski jeszcze za wcześniej. Słucham.

ANDRZEJ:  Bardzo dobry pomysł.

BARBARA:  Ja mam teraz taki problem jeśli chodzi o dobór słów w przekazywaniu medium informacji z uwzględnieniem cały czas drogi kościelnej. Czy właściwym jest użycie argumentu koronnego na rozgłos, że na Ślęży zmierzamy do doprowadzenia historii Polski do czasów biblijnych?

SAMUEL:  Tak Barbaro, dzięki kapłanom, dzięki kościołowi – i tutaj uczynisz głęboki pokłon w ich stronę, że mamy dzisiaj to, co mamy. Żeby nie kapłani, żeby nie kościół, nie byłoby dzisiaj wykopalisk na Ślęży. Czy ktoś z was jeszcze ma pytanie? Słucham. Andrzeju, czy jeszcze coś, czy już jutro na Ślęży podniosę tobie poziom adrenaliny, co?

ANDRZEJ:  Jutro, na Ślęży…

SŁAWA:  Samuelu, nie odpowiedziałeś mi na moją prośbę o sugestię o jakie prosiłam, jeśli mogę cię jeszcze prosić. Nim wyjadę z Wrocławia i do Stanów potem prosiłam cię o jakieś sugestie?

SAMUEL:  Sławo, czy mam powtórzyć to samo, co Andrzejowi?

SŁAWA:  Będzie mi bardzo miło…

SAMUEL:  Sławo… i jeszcze raz mówię Sławo… Każdego dnia otrzymujesz informacje intuicyjnie, telepatycznie. Co mam jeszcze więcej uczynić? Danuta otrzymala fizycznie, ty otrzymujesz telepatycznie, intuicyjnie. Zacznij myśleć, po to masz rozum.

SŁAWA:  Dziękuję…

SAMUEL:  To i ja dziękuję wam wszystkim za uczestnictwo. Dzisiaj już grzecznie i elegancko was pożegnam. Nie tak jak wczoraj. Dziękuję.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lucyna Łobos, Sesje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s