Sesja 68

PROJEKT CHEOPS (68)

SESJA PUBLICZNA, CHICAGO, USA

4 marca 2007

Seans otwarty metodą chanelingu telepatycznego 68

UCZESTNICY: Lucyna Łobos, Bill Brown, Barbara Choroszy, oraz Publiczność przybyła na spotkanie

BARBARA:   Pytanie od publiczności lub od Barbary Choroszy
EN-KI:   Odpowiedź na pytanie przez En-Ki za pośrednictwem Lucyny Łobos

EN-KI: Witajcie na tym zgromadzeniu. Nazwę nawet tych nowoprzybyłych – jaskółkami, bo tak jak było po raz pierwszy, kiedy to spotkaliśmy się w licznym gronie tutaj, w tym mieście – moim mieście, zostaliście nazwani jaskółkami! Co jaskółka zwiastuje, tego mówić nie muszę. Wysłuchałem też z uwagą tego, co powiedziała Lucyna, nasz łącznik. Tak zostało wybrane i tak pozostanie! Jest ona nie tylko na drodze jednokierunkowej, ale można nazwać, że jest na drodze „ślepej”. Nie ma nic przed nią – ma dojść do końca.
Zanim rozpocznę tradycyjne odpowiedzi na wasze pytania zgodnie z rytuałem, jaki stosuję wobec was, dopełnię pewnej formalności, albo uzupełnienia. Czego nie dostrzegła Lucyna? Ten czas od roku 00 do roku 12 niczym się nie różni od czasu, kiedy to na Ziemi był Noe i budował Arkę. Arkę, gdzie prosił o pomoc w budowie i cały czas prosił o to, żeby – kiedy nadejdzie wyznaczony czas – wejść razem z nim do tej Arki. Tą „Arką” dzisiaj jest Płaskowyż w Gizie i ta Główna Piramida. Cały czas mówiłem, kiedy pojawiała się niecierpliwość wasza – czekajcie, czekajcie, ale nie mówiłem – „nie pomagajcie”. I tutaj też w obliczu was wszystkich proszę Barbarę, żeby moje słowa umieszczone zostały w radiu i żeby poszły daleko w eter. Niech słuchają na całym świecie tego orędzia dzisiejszego. Otóż dzisiejsza „Arka Noego” ma otwarte drzwi i zaprasza tak samo jak wtedy, ale tym razem do tej arki są bilety wstępu. I to, co słyszę – niech płacą bogaci!. Przypowieść o „wdowim groszu”, którą mówił brat mój jest aktualna dzisiaj. Ten „wdowi grosz” to jest to, co dajecie z serca. To jest ta przepustka do dzisiejszej „Arki Noego”. Jeśli nie zdoła się ukończyć dzisiejszej „Arki Noego” to wydarzenia, które się będą nawarstwiać, zrobią to, o czym już teraz się pisze i o czym mówią naukowcy. Był czas proszenia i był czas wskazywania drogi miłości. Nie ma już proszenia i nie ma już mówienia o miłości. Wy, którzy tu przybyliście, jesteście zaangażowani. Niektórzy są mniej świadomi. Po tym naszym dzisiejszym spotkaniu świadomość wasza się uzupełni. Ten tradycyjny „wdowi grosz” – to jest ta wasza energia, to jest ten wkład z serca, wkład miłości. Nie robicie tego dla misji – robicie to dla siebie i dla swoich rodzin. Okażcie tę miłość wobec swoich najbliższych i ten wdowi grosz, bez którego nie da się dostać do „Arki Noego” uratuje to, co jest najcenniejsze. Nie wasze konta w bankach, wasze piękne domy, ale najcenniejszą rzecz, którą jest życie! Czy ktoś jest w stanie podważyć to, co mówię, że największym darem i skarbem jest życie? To, co było spisane za czasów Jezusa, ma dzisiaj się uaktualizować i nabrać mocy. A teraz mogę odpowiadać na zadane mi pytania!

BARBARA: Dlaczego orbita Planety X jest taka dziwna – czy jest to przypadek i czy tak musi być?

EN-KI: Planeta X nie jest planetą dziwną. Jest to orbita dawnej planety Nibiru i po rozbiciu, na tym miejscu, tu gdzie jest obecnie Pluton – była planeta Nibiru. Wytrącona ze swojej orbity, swojej osi – cyklicznie krąży tak, jak obiegała kiedyś Słońce. Tak samo dzieje się i teraz. Nie jest ona w niczym innym „dziwniejsza” od innych planet układu słonecznego. Jej wielkość jest o wiele, wiele większa od Ziemi i posiada potężną siłę przyciągania i ciągnie za sobą ten ogon meteorytów. Cyklicznie były na Ziemi spowodowane szkody. Tak było 12 000 lat temu, ale nie musi być tak teraz za tych kilka lat. Słucham dalej.

BARBARA: Myślę, że w pytaniu chodziło bardziej o orbitę, która przecina układ słoneczny i wygląda na to, jakby ta planeta przemierzała nie tylko przez układ słoneczny, ale również wychodziła poza układ. Czy tak faktycznie jest?

EN-KI: Nie, cały czas jak na „smyczy” ta planeta jest trzymana przez energię Słońca. Po okrążeniu Słońca wraca na tą swoją orbitę – czyli poniżej Plutona. W tej chwili po to, aby okręcić się wokół własnej osi i rozpocząć wędrówkę ponownie ku Słońcu. Słucham?

BARBARA: Kto rzeczywiście objawił się dzieciom w Fatimie w 1917 roku?

EN-KI: Maria – siostra moja i Jezusa. To ona objawiła się dzieciom. Ale to były czasy słabego oświecenia i trzeba było tak to urządzić, żeby dotrzeć do tych prostych umysłów ludzkich i dać ten przekaz odnośnie przyszłości. Słucham?

BARBARA: Jak wytłumaczyć fakt, że pewni ludzie potrafią dokonywać w głowie nieprawdopodobnych obliczeń matematycznych szybciej niż komputer?

EN-KI: Ci ludzie nie pochodzą z Planety Ziemia. Są to istoty przybyłe z Drugiej Ziemi. Najczęściej są to już dorosłe istoty, które jeszcze przed niewielu laty nie przybywały masowo (czyli – tak zwane dzieci Indygo), a te wybitne jednostki to są już istoty, które często przejmują ciało albo ze śmierci klinicznej albo z wypadku. Często czuje się to wtedy, kiedy istota ludzka jeszcze jest w wieku młodym. Słucham?

BARBARA: Czy kobiety, które dokonały aborcji są potępione w świecie duchowym?

EN-KI: To jest złożony temat. Poczucie winy zostało wprowadzone w istoty ludzkie od pewnej hierarchi ludzkiej i teraz nie muszę już ukrywać, co zrobili złego kapłani. Iluż to umysłom ludzkim przekazali poczucia winy. Do aborcji najczęściej dochodzi wtedy, kiedy to duch, który wybrał sobie daną kobietę na rodzicielkę – rezygnuje, a na to miejsce nie znalazł się inny duch, który by zechciał być w tej rodzinie lub w tym czasie żyć. Kiedy nie ma „ducha na zastępstwo” dochodzi albo do poronienia, albo do aborcji .

BARBARA: Czy są państwa na Ziemi, które chcą z wami współpracować i ogłosić na całej Ziemi program pokojowy z kosmosu? Mówi się o Indianach coraz głośniej?

EN-KI: Indianie już od czasów Atlantydy ten pakt zawarli z istotami z innych wymiarów, a zwłaszcza z Drugą Ziemią. Tak naprawdę jest to zbyt mała grupa ludzi, która mogłaby się przebić przez ten gąszcz niezrozumiałych dla całego wszechświata waszych przepisów – przepisów, które niszczą Ziemię. I tak naprawdę – to Matka Natura teraz oddaje to, co ludzie jej dali. Cały czas od 12 000 tysięcy lat jest ten kontakt nawiązywany i proszenie o zmianę systemu, zmianę postępowania, szanowanie Ziemi – tego domu, którym jest Ziemia.

BARBARA: Według przekazów, po roku 2012 wszystko się na Ziemi zmieni. Wobec tego, czy wszystkie instytucje państwowe przestaną istnieć? Czy tak to mamy rozumieć ?

EN-KI: Nie jest to proces jednego roku, jak to wielu myśli – rok 2012 – i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki wszystko się zmieni. Jest to proces i z roku na rok będą postepowały zmiany. Ten proces musi też nastąpić we wszystkich rządach świata, bo na dzień dzisiejszy, wszystkie rządy świata działają jak w amoku, w zaślepieniu nie widząc tego, co się wokół nich dzieje. To będzie zmienione. Rządy muszą istnieć – tylko, że na ten „najwyższy stołek” zasiądą ludzie kompetentni, czyli inaczej mówiąc – przybędą na Ziemię ludzie z Drugiej Ziemi i będą uczyć jak zarządzać, jak żyć. Z tych, którzy dzisiaj zdewastowali Ziemię, którzy ogłupiali i ogłupiają ludzi – nie zostanie nikt.

BARBARA: Czy człowiek może skazać drugiego człowieka na karę śmierci za popełnienie morderstwa?

EN-KI: Nie dawałeś życia i nie masz prawa go zabierać. Według prawa Mojżeszowego niby tak – „oko za oko”. Morderca, który dopuścił się takiego czynu, oczywiście nie może ujść karze i musi być ukarany. Czy najlepszym rozwiązaniem jest odebranie życia? To nie jest kara, to jest nagroda, bo jedna chwila i pozbędzie się problemu. Za odebranie drugiemu człowiekowi życia powinna być kara taka, gdzie długo mógłby myśleć nad tym, co uczynił.

BARBARA: Czy Amerykanie rzeczywiście wylądowali na Księżycu w 1969 roku?

EN-KI: A jeśli powiem, że to jest bzdura? Była próba – to fakt! Dwukrotna próba była. Lądowania się nie powiodły. Pierwsza próba, kiedy to – oblatywali Księżyc, chcieli wylądować od drugiej strony – czyli od tej strony ziemskiej. Tam podczas próby lądowania dostrzeżono, że coś się dziwnego dzieje na powierzchni Księżyca. Nie jest tajemnicą, że Księżyc jest w miarę „żywy”, bo pod powierzchnią Księżyca znajdują się bazy, ale od drugiej strony ziemskiej. Ci, co zamieszkują tą bazę – nie dopuścili do lądowania. Próby się nie powiodły i musieli zawracać. Dopiero, kiedy przestali się interesować – tak to nazwijmy, drugą częścią Księżyca, pozwolono im wylądować na tej „części martwej”. To, co było pokazane ludziom – to były zrobione atrapy na podstawie zdjęć, jakie były zrobione z góry.

BARBARA: Od wielu lat można widzieć na niebie wysoko lecące samoloty rozpylające chemiczny spray nazywany „chemi-trials”, co powoduje sztuczne chmury. Co to jest? Kto i w jakim celu to robi?

EN-KI: Na to pytanie nie powinienem odpowiadać, bo wchodzimy na tą „strefę polityczną”, co mogłoby narazić na problemy naszego łącznika. Dzieje się to po to, aby w jednych miejscach – trochę podtopić, a w innych miejscach, gdzie jest zbyt duże przeludnienie – suszą zabijać. Nazwijmy to „rządowe oczyszczanie Planety z ludzi”.

BARBARA: Czy człowiek może coś przeciwko temu zrobić?

EN-KI: Nie, jeszcze nie! Dlatego tak usilnie są te zabiegi stosowane, żeby najszybciej to, co zostało zainstalowane i to, co ma posłużyć dla zabezpieczenia energetycznego Ziemi stało się faktem. Energia zabezpieczenia – czyli tego „klosza” będzie tak ogromna, że będzie niwelować skutki poczynań ludzkich – ludzi, którym zależy na tym, aby Ziemię oczyścić – ale z ludzi! Bo jak jest wam wiadomo – dać Ziemi trochę spokoju, to sama się ładnie zrenegeruje i swe rany wyleczy. Kiedy będzie zabezpieczenie uruchomione, to wtedy ci, którym dzisiaj zależy na „oczyszczeniu” Ziemi, nie będą mieć szansy dalszej dewastacji. I tak, jak powiedziałem podczas naszych seansów, Ziemia jest w waszych rękach – każdego kolejno z was. Nie tych milionerów, nie tych naukowców, którym się wydaje, że mają mózgi, a tak naprawdę – są jak zdalnie sterowane roboty. Roboty sterowane przez istoty z Syriusza B. To wszystko może się zmienić, ale to zależy od was wszystkich. Tak więc – dmuchaj Barbaro w swe „tuby” w radiu, niech słuchają i docierajmy tymi słowami w imię miłości, ale słowami prawdy.

BARBARA: Czy do roku 2012 możemy być spokojni o nasze dzieci i czy nic im się nie stanie?

EN-KI: Nareszcie ktoś się pyta o swoją rodzinę i o swoje dzieci. Tak, życie waszych dzieci, szczęście waszych dzieci – znajduje się w waszych rękach! Otwórzcie te wrota „Arki Noego” dla swych dzieci, bo one chcą żyć. Te, co dopiero się narodziły i te starsze – chcą żyć, bo Planeta Ziemia ma być Planetą ludzi. Zatem – ich szczęście i bezpieczeństwo jest uzależnione od tego, czy Ziemia otrzyma zabezpieczenie.

BARBARA: Czym jest twarz na Marsie?

EN-KI: Gdyby trochę pomyśleć to jest prosta odpowiedź. Jest to – nazwijmy – „zdjęcie” zrobione dla istot ludzkich pokazujące jak wyglądają istoty na Drugiej Ziemi. Jest to egzemplarz mało udany, ale zarys twarzy jest bardzo wyraźny. A więc, istoty z Drugiej Ziemi – pozostawiły wam swój wizerunek.

BARBARA: Czy zmienia się kod genetyczny DNA osoby, której ciało przejmuje duch, który ma do wykonania jakąś misję?

EN-KI: To zależy jaki duch przejmuje. Bo po wypadku, czy po śmierci klinicznej – zarówno ci z Drugiej Ziemi jak i z Syriusza mają takie same prawa. Jeden i drugi może wcielić się w dane ciało – tylko, że takiemu z Syriusza – nie bardzo zależy na tym, żeby okazywać ludziom miłość. Dlatego też, jest często mówione, że po śmierci klinicznej, albo po wypadku – wstąpił w niego diabeł, albo jest nie do poznania i zachowuje się inaczej, bo nigdy tak dobry, jak teraz – nie był. Dwa różne duchy i dwie różne sytuacje i zachowanie.

BARBARA: Czy możesz skomentować osoby, które szkalują Lucynę i Billa? Dlaczego im na tym zależy?

EN-KI: Skomentować tak, wskazać nie mogę. Na czym im może zależeć? Na uzyskaniu władzy, uzyskaniu miejsca, bo ich zdaniem – zrobiliby to lepiej, szybciej, dokładniej. Te osoby po tym dzisiejszym wydarzeniu, nie wytrzymają psychicznie i same się ujawnią. To, co się wydarzyło, wydarzyć się musiało. Osoby te myślą, że tych dwoje nie dopełniają wszystkiego. Dlatego niebawem – te osoby nie wytrzymają, pokażą się i wtedy będziecie wiedzieć kto to jest!

BARBARA: Czy terapia bio-rezonansowa „Oberon” jest dobrą metodą do leczenia ludzi?

EN-KI: Żeby nie urażać twórcy urządzenia zwanego „Oberon” mogę powiedzieć, że metoda ta może wspomagać leczenie, ale nigdy leczyć. Jeśli ktoś uważa, że został uleczony „Oberonem” to nie tak. To dalej działa energia, którą nazywa się wiarą. Wmówienie choremu, że to jest cudowny lek, który może uleczyć.

BARBARA: Czy coś w tym roku zagraża miastu Chicago i Nowemu Yorkowi? Czy są zapowiadane katastrofy?

EN-KI: Jak powiedziałem, Chicago jeszcze jest miastem chronionym z uwagi na mój sentyment do owego miasta i to, że Lucyna pokochała to miasto. Powiem tak – zobaczymy, moje jaskółki, jak odniesiecie się do „Arki Noego”. Miasto Chicago niczym się nie różni od innych miast na całym świecie.

BARBARA: Jaki kryształ jest najbardziej wskazany do healingu, czy też do leczenia?

EN-KI: Górski albo kryształy, które są wydobywane w Egipcie. Trochę się różnią kolorem, ale posiadają ogromną moc energetyczną. Jeden i drugi kryształ, najlepiej – nie oszlifowany, nadaje się do leczenia, ale w tym krysztale jest ukryte to, o czym mówiłem przed chwilą – czyli wiara.

BARBARA: Drogi Enki, czy możesz się z nami podzielić swoimi wspomnieniami kiedy byłeś jeszcze na Ziemi i powiedzieć co najbardziej lubiłeś, co najmilej wspominasz?

EN-KI: Podróżowanie po Ziemi. Bardzo lubiłem podróżować, przyglądać się Ziemi, a to, co pokochałem po tym wydarzeniu – wybuchu bomby jądrowej – kiedy musieliśmy uciekać, osiedliliśmy się na tych terenach Ameryki Północnej i wtedy pokochałem tę ziemię całym sercem. Słabość do tych ziem jest w dalszym ciągu bardzo silna. Dlatego to – istoty ludzkie, zrozumcie nie tylko mnie, ale nas wszystkich, którzy żyliśmy na Ziemi – nasz ból. Nasz ból, kiedy żyjemy z tą świadomością, kiedy po przygotowaniu wszystkiego nie możemy uruchomić tego, co uratuje Ziemię.
Dziękuję wam za przybycie i myślę – i nie tylko myślę, bo wiem, że zrobicie wszystko, żeby przyśpieszyć czas wykopalisk, bo czekać na rok 2012 za późno już będzie. Tu trzeba jak najszybciej. Ten rok trzeba wykorzystać, żeby – jeśli nie rozpocząć, drogą inną wejść pod powierzchnię Płaskowyżu. Ty, Barbaro, jak powiedziałem, uruchamiasz swe „tuby”. Zagrzmij – zagrzmij tak, jak to grzmiał Jezus, kiedy był na Ziemi – brat mój. To tyle. Dziękuję.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lucyna Łobos, Sesje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s