Sesja 107

Jest to sesja prywatna z Lucyną Łobos dostarczona dzięki uprzejmości Rafała Wiszowatego.  Ze względu na bardzo ciekawe pytania i odpowiedzi uważam, że – za pozwoleniem Rafała – sesja nadaje się do upublicznienia i dlatego znalazła się na naszej stronie internetowej jako numer 107.

Sesja prywatna, Wrocław
7 lipca 2010

Uczestnicy: Lucyna Łobos,  Rafał Wiszowaty

Rafał:  Pytanie od Rafała Wiszowatego
En-Ki:  Odpowiedź En-Ki za pośrednictwem Lucyny Łobos

„Ktoś, kto nie chce poprzestać na powierzchownym oglądzie, potrzebować będzie nie godzin, nie miesięcy, lecz lat, aby zgłębić wszystkie tajniki spirytyzmu. W takich okolicznościach proszę osądzić stopień posiadanej wiedzy i wartość opinii osób przypisujących sobie prawo do wydawania sądów, choć wzięły udział tylko w jednym lub dwóch eksperymentach, najczęściej traktowanych jako rozrywka lub sposób na przyjemne spędzenie popołudnia.”  Allan Kardec  (Księga mediów, pkt. 13, Wyd. KOS)

Ogólne uwagi dotyczące rozmowy.

W czasie rozmowy głos Medium był łagodny, zaś z tonu i treści odpowiedzi można było odnieść wrażenie, że pytania zostały odebrane przez Ducha z życzliwością. Przy przepisywaniu rozmowy z nagrania poprawiony został styl niektórych sformułowań.

EN-KI:
Witaj, Rafale. Miło mieć spotkanie, kiedy istota ludzka jest sprzymierzeńcem i kiedy z nami współpracuje. A ty współpracujesz duszą, sercem, ciałem, z czego się bardzo cieszymy. A przy tym żarcie o „przeoraniu Polski” – to, co przed momentem powiedziała Lucyna – to nie bój się. Bo w razie czego, to wszystkich „wyłuskamy” i ulokujemy w bezpiecznym miejscu – tych, którzy nam pomagają oczywiście. A resztę – być może będzie „przeorane”. Ale nie to… masz inne pytania, więc będziemy zaczynać; i będziemy poruszać się po świecie istot duchowych i sposobie komunikowania się. Zatem, Rafale, tradycyjnie zaczynamy od pierwszego pytania. Słucham.

Rafał:
Witaj, EnKi. Dziękuję za przybycie. Jest mi miło za te słowa wstępu twoje. Moje pierwsze pytanie:  Czy duchy wywołujące przemieszczanie się lub unoszenie w powietrzu różnych przedmiotów, wykorzystują do wytworzenia tych efektów te same mechanizmy, jak w przypadku przekazywania komunikatów poprzez media piszące automatycznie, czyli media mechaniczne?

EnKi:
Nie. Do komunikowania się z nami lub przekazywania przez nas informacji na Ziemię wykorzystujemy różnego rodzaju media. Bo ty też jesteś medium. I [na] różne też sposoby [komunikujemy się]. Medium, które jest w stanie poruszać przedmiotami, przesuwać, przerzucać nawet przedmioty, może robić tylko to. Nie jest w stanie się z nami komunikować. Czyli my poprzez to medium dajemy ten sygnał naszego istnienia. Medium takie musi być silne fizycznie i psychicznie. Bo poprzez medium my wykorzystujemy jego energię – po to, żeby przesunąć właśnie, czy unieść w powietrzu tę szafę, czy coś jeszcze, inny przedmiot. Lecz tak jak powiedziałem, takie medium służy tylko i wyłącznie do tego celu – czyli przemieszczania się przedmiotów. Innego sposobu komunikowania [się] przez takie medium nie ma. Słucham.

Rafał:
Rozumiem. A czy korzystanie z energii medium jest analogiczne w przypadku mediów piszących, jak i mediów, które pozwalają na „samoistne” przenoszenie [się] przedmiotów?

EnKi:
Jest różne – medium piszące nie przemieści przedmiotów [bez dotykania ich], bo nie ma takiej siły. Medium piszące jest delikatne, wrażliwe. Bardzo ma wyczulony słuch. Ma – powiedzmy – bardzo otwarty umysł, albo te „wibracje” mózgu są bardzo czułe – po to, żeby poprzez rękę my moglibyśmy, prowadząc rękę medium, moglibyśmy pisać. I żadne medium piszące nie przeniesie siłą woli – na przykład – nawet długopisu. To już jest drugie [wymienione] medium – to piszące. Słucham.

Rafał:
Dziękuję. Czy konieczny jest udział duchów podczas leczenia przez bioenergoterapeutów? Czy można utożsamiać bioenergoterapeutów z mediami leczącymi?

EnKi:
W pewnym sensie tak. Jeśli bioenergoterapeuta – czyli istota duchowa – która schodząc na Ziemię, Rafale, już z góry ma to założenie [przyjęte], że będzie leczyć, tzn. nie będzie medykiem, albo [będzie] medykiem i bioenergoterapeutą [zarazem], to wtedy automatycznie ma w sobie tę „cząstkę medium”. [We wszystkich sesjach istotą duchową nazywany jest duch niewcielony, a nie istota materialna posiadająca ducha; duch wcielony w ciało człowieka wraz z tym ciałem konsekwentnie nazywany jest istotą ludzką – przyp. RW]. Czyli jest to bioenergoterapeuta naturalny – z darem; z przyniesionym z zaświatów darem. Druga grupa bioenergoterapeutów, to są ci wyuczeni – wyuczeni przez nauczycieli, mistrzów. I takim różny cel przyświeca – często jest to łatwy pieniądz do zdobycia. Bioterapii tak naprawdę można się nauczyć. I wtedy taki z darem bioenergoterapeuta nie ma nic wspólnego z tym wyuczonym. I takiego pierwszego można zaliczyć do medium, który przy pomocy istot duchowych leczy. Bo taki naturalny, Rafale, zanim rozpocznie praktykę, zanim rozpocznie pracę, oddaje się, oddaje [siebie] w swoje ręce istotom duchowym albo Bogu. I wtedy są te efekty leczenia. W większości tych wyszkolonych bioenergoterapeutów nie robi tego, że oddają się Bogu, tylko bazują na tym, co otrzymali od nauczyciela. Słucham.

Rafał:
Jasne. Dziękuję. Czyli w przypadku tych wyuczonych bioenergoterapeutów, duchy nie biorą udziału w procesie leczenia?

EnKi:
Nie – nie biorą.

Rafał:
Rozumiem. Dziękuję.

EnKi:
Taki bioenergoterapeuta – jeszcze wrócę [do tego wątku] – który ma dar, który przychodzi z darem, też kończy szkołę bioenergoterapeuty, po to, żeby poznać te techniki, po to, żeby dostać ten wymagany papierek, który u was na Ziemi jest tak potrzebny. Ale tym się różni [od bioenergoterapeuty z wyuczoną zdolnością uzdrawiania], że jeden ma dar, a drugi go nie ma. Słucham.

Rafał:
Dziękuję. Żeby „uwspólnić” pojęcia, którymi się posługujemy, chciałem zapytać, czy zgodzisz się z następującymi definicjami. Podzieliłem media przekazujące komunikaty z zaświatów na media piszące i media mówiące. Przez media piszące rozumiem osoby piszące pod dyktando duchów lub umożliwiające duchom pokierowanie ruchami ich ręki w czasie pisania – to jest pierwsza definicja. A media mówiące, to osoby, których głos jest środkiem, za pośrednictwem którego następuje przekaz komunikatów od duchów. Czy tak można to zdefiniować?

EnKi:
Można. Można, bo media piszące – tak jak masz tutaj napisane – piszą pod dyktando tej istoty duchowej, która w danym momencie zgłosi się do medium piszącego. Z reguły takie medium może pisać albo krótkie tylko zdania, albo nawet całe referaty – w ogóle nie zdając sobie z tego sprawy, co pisze. Dopiero, kiedy duch powie „kończymy” albo „dziękuję”, medium, kiedy przeczyta, często ze zdumieniem przeciera oczy na to, co zostało napisane. Bardziej duch korzysta nie tylko z ręki, ale i z umysłu. Bo wiadomo, że mózg – wasz mózg – kieruje wszystkimi funkcjami. I żeby ręka też mogła pisać, musi funkcjonować mózg – czyli informacje, słowa „przepływają” przez mózg i ręka zaczyna pisać. Oczywiście, medium po zakończeniu [przekazu] nie jest niczego świadome – tego, że przez jego umysł „płynęło” to dyktando, czy cały ten referat, który został zapisany. Więc ręka jest narzędziem (wraz z długopisem), a duch korzysta z mózgu . To samo jest w {przeciwieństwie} [przypadku] medium mówiącego. Na pewno zwróciłeś uwagę, Rafał, kiedy rozmawiałeś z medium mówiącym – medium mówi słowami przerywanymi – a to z prostego powodu: słowa nasze, słowa płyną do mózgu. Mózg przetwarza to na słowo – słowo w tym przypadku mówione. I medium zaczyna mówić tak jak teraz w tym przypadku, kiedy rozmawiam z tobą. Medium odbiera głos – słowo przerywane – i tak przekazuje. Wtedy to nazywa się: medium mówiące. Słucham.

Rafał:
Dziękuję. Jeszcze chciałem do dwóch takich podziałów nawiązać – to jest podział na media mechaniczne, media półmechaniczne i media intuicyjne. Przez media mechaniczne rozumiem osoby, poprzez które mogą wypowiadać się duchy, co następuje dzięki przekazaniu przez medium kontroli nad motoryką jego ręki lub narządów mowy. Czyli rozumiem, że to jest taki przypadek, kiedy ręka „chodzi” automatycznie, lub – w przypadku medium mówiącego zmienia się głos medium i przekaz wygląda tak, jakby duch zapanował nad ciałem medium. Przez medium intuicyjne rozumiem osobę odbierającą myśli kierowane do niej przez duchy. [Główna różnica w definicjach względem „Księgi mediów” Allana Kardeca polega na tym, że podział mediów na intuicyjne, półmechaniczne i inspirowane odnosi się w tym miejscu nie tylko do mediów piszących, ale również mówiących. Należy  pamiętać, że wszystkie proponowane podziały mediów są w jakimś stopniu niedoskonałe. – RW]

EnKi:
Skupmy się na tym pierwszym medium, Rafale Czy to będą media mechaniczne, czy to będą półmechaniczne, czy intuicyjne, za każdym razem – piszące, mówiące – za każdym razem, Rafał, istota duchowa przejmuje ciało medium, czyli ma władzę nad umysłem i ciałem. Nie da się inaczej. Medium, zanim zostanie medium, oczywiście jest tego świadome, że wchodzi w współpracę ze Światem ducha i dobrowolnie, bez przymusu, wyraża zgodę na to, że kiedy będzie kontakt [zaświatów] z Ziemią, użycza swojego ciała – obojętnie, jaki byłby to sposób komunikowania się z waszą Ziemią. Jak by nie zwał, tak by to zwał, sposób komunikowania się, ale zawsze medium, czyli ciało i umysł…, jest podporządkowane, przejmowane przez istotę duchową, która w danym momencie rozmawia z kimś, kto tego potrzebuje. Słucham dalej.

[Por.: Allan Kardec, „Księga mediów”, Wyd. KOS, pkt. 180:
„Media mechaniczne pełnią funkcję instrumentu, medium intuicyjne działa podobnie, lecz jako tłumacz. Aby bowiem przekazać myśl Ducha, medium musi ją najpierw zrozumieć i przyswoić, by następnie wiernie oddać w słowach. Myśl ta nie jest jednak jego autorstwa, przechodzi tylko przez jego mózg. Na tym dokładnie polega rola mediów intuicyjnych.”]

Rafał:
Rozumiem. Dziękuję. To jest trafne, jeżeli chodzi o intencje mojego pytania. Chciałbym jeszcze nawiązać do mediów intuicyjnych – określiłem je jako osoby, które odbierają myśli kierowane do nich przez duchy i wyrażają je pisemnie lub na głos, posługując się przy tym swoim własnym stylem wypowiedzi oraz zasobem słów. Czy to są cechy, które mogłyby odróżniać media intuicyjne od mediów mechanicznych?

EnKi:
Tak, częściowo tak.  Tutaj też jest wykorzystywane ciało medium. Wiadomo, że zasób słów medium zupełnie prostego, niewykształconego, będzie inny, od medium, które posiada wyższe wykształcenie. U jednego jest zasób słów ograniczony, u drugiego – duży. I duch, który korzysta z ciała osoby wykształconej, będzie rozmawiał czy przekazywał innym językiem i innym językiem – o mniejszym zasobie słów – będzie rozmawiał z kimś zupełnie prostym. Rozumiesz?

Rafał:
Tak.

EnKi:
Tak to wygląda. Słucham.

[Por.: Przemysław Grzybowski, „Opowieści spirytystyczne. Mała historia spirytyzmu”, Wyd. KOS, Katowice, 1999, str. 391:
„Pismo intuicyjne – zjawisko mediumiczne polegające na przekazywaniu przez Ducha komunikatów drogą pisemną lub rysunkową, przy wykorzystaniu części ciała i zasobu słów medium, które całkowicie lub częściowo świadome jest treści przekazu. Wysyłana przez Ducha idea komunikatu jest kształtowana przez medium i to dzięki niemu uzyskuje ostateczny kształt. Jedną z odmian zjawiska jest rysunek intuicyjny.”]

Rafał:
Jeszcze jest jedna kwestia – mój kolega opowiadał o przypadku, kiedy zupełnie niespodziewany temat podał w języku francuskim. I ten temat podjął duch – przez medium, Divaldo Franco, który posługuje się jedynie językiem portugalskim. I [mój kolega] otrzymał poprzez to medium odpowiedź w jezyku francuskim. Jest wiele znanych takich przypadków, kiedy medium nie posługujące się biegle nawet swoim językiem, przekazuje komunikaty w innych językach, nawet starożytnych. Czy to są przypadki mediów mechanicznych-mówiących, czy to też mogą być media intuicyjne.

EnKi:
Intuicyjne. To też jest uzależnione od umysłu istoty ludzkiej, łatwości odbierania słów, czyli języków obcych. Jeżeli medium, proste medium, nigdy nie miało do czynienia z językiem obcym, to żeby duch „wyszedł z siebie”, to nie przemówi przez dane medium w danym języku. Dlatego to w większości [przypadków] jest tak, że przemawia przez medium w jego ojczystym języku. Ale zdarzają się takie przypadki, o jakim ty mówisz – że istota ludzka nie znając danego języka będzie tym językiem mówić. Lecz twój przyjaciel zapomniał dodać jeszcze tego, że to medium jest wykształcone i dlatego [było zdolne do tego przekazu]. Słucham.

Rafał:
Jasne. Dziękuję. A jeszcze takie mam pytanie: Chico Xavier stwierdził publicznie w telewizji brazylijskiej, że duchy pracują nad jego stylem wypowiedzi …pracowały, bo on już nie żyje. Tak, że te zdania, które on układał, nabierały coraz bardziej poprawnej formy dzięki duchom. Czy Chico Xavier korzystał ze zdolności intuicyjnych, kiedy poprawiał swój styl wypowiedzi dzięki duchom?

EnKi:
Tak – można z pastucha zrobić profesora. Jest to ciężka praca istot duchowych, ale tak, jest to możliwe. To tak jakby pastuch kończył powoli, powoli, studia. Można z niego zrobić kogoś, kto mówi poprawnym językiem, pełnym godności językiem, zrozumiałym, naukowym, itd. Tak – to się często zdarza.

Rafał:
Dziękuję. Chciałem jeszcze do ostatniego podziału przejść. Tutaj podzieliłem media na media somnambuliczne, czyli osoby, które będąc w stanie hipnozy są zdolne do przekazywania wiadomości od duchów oraz…

Lucyna (?): [pozostając w odmiennym stanie świadomości, wtrącając – znacznie ciszej]
Skoncentrujmy się na jednym.

EnKi:
Tak. Miałeś tego żywy przykład, kiedy to Lucyna była wiele razy w stanie odmiennej świadomości. Kiedy sama widziała obrazy, to widziała. Ale były takie momenty, kiedy przejmowałem ciało [Lucyny] i przekazywałem ludziom informacje. Lecz jak wiesz, Rafał, wszystko ma swoje granice i swój czas. Kiedy ludzie zaczęli robić sobie z hipnozy rodzaj zabawy, zaprzestałem i zabroniłem więcej Lucynie oddawać swoje ciało w hipnozę. I na tym się skończyło. Ale tak – oczywiście, że to jest dobry sposób, bo takie ciało w czasie odmiennej świadomości jest bezbronne w zasadzie. I istoty duchowe bez najmniejszego problemu, oporu, mogą przekazywać informacje, wiadomości.

[Kwestię łatwości przekazywania informacji przez medium, w zależności od głębokości jego transu, poruszył również Duch wypowiadający się przez brazylijskie medium, Carlosa Baccelli: „Tak jak się to dzieje w przypadku odbiorników telewizyjnych, moglibyśmy powiedzieć, że pracowaliśmy z tym medium aż do osiągnięcia poziomu, który będziemy nazywać „dobrym dostrojeniem”. Oznacza to, że dopasowanie pomiędzy naszymi myślami i jego jest takie, że umożliwia nam wspólną pracę, bez potrzeby jakiejkolwiek fizycznej czy emocjonalnej zmiany z jego strony. Ci, którzy widzą go piszącego, mogliby przypuszczalnie w tym momencie powiedzieć, że te słowa mają swoje źródło w jego mózgu, zamiast być przekazem otrzymanym przy nieznacznym tylko zniekształceniu.  Intensywność transu nie powinna być mierzona przez stopień rozgorączkowania, jaki otacza niektóre media, sprawiające nawet wrażenie, że cierpią w czasie transu czy też podczas przekazywania komunikatów na piśmie. Medium, które z powodu znacznych fizycznych i psychicznych zmian wywiera wrażenie bycia w głębokim transie, może być po prostu okryte przez fluidy manifestującego się przez nie ducha. Należy koniecznie mieć na uwadze, jak dużą łatwość w umożliwianiu znalezienia się pod wpływem oddziaływania duchów posiada medium.  W medialności związanej z mówieniem lub w medialności uaktywniającej się w czasie transu, te media, które wykazują nienaturalne ruchy, nie są koniecznie w głębszym poziomie dostrojenia, niż te zachowujące się zupełnie normalnie, gdy przekazują komunikaty, wypowiadając je przy tym w taki sposób, jakby pochodziły od samego medium.  Ponadto medium uczy się lepszego dostrajania z duchami, które pomagają mu.” Carlos A. Baccelli (Medium), „We are all mediums”, Odilon Fernandes (Spirit), 1st Edition in English – 2005, Spiritist Group of Brighton – Brighton-UK, rozdz. 13., str. 68.]

Rafał:
Rozumiem. A po drugiej stronie napisałem, że są media przekazujące komunikaty – te media znajdują się wtedy w normalnym stanie świadomości. Czy można takie rozróżnienie zrobić, że medium somnambuliczne nie pamięta treści rozmowy po zakończeniu sesji? – tego, co się działo podczas rozmowy, zaś medium przekazujące w normalnym stanie świadomości pamięta cały przebieg rozmowy.

EnKi:
Można i w czasie hipnozy, jeśli temat jest – powiedzmy – na tyle ważny… ale to możemy zrobić tylko my, bo hipnoterapeuta przeważnie blokuje świadomość danej osoby. Lecz my możemy tę świadomość odblokować i wtedy taka osoba {w trakcie} [po wyjściu z] hipnozy, po wybudzeniu – nie [od razu], ale powiedzmy po odzyskaniu tej świadomości, czy tej siły życiowej, zaczyna przypominać sobie, co było mówione – to jest normalne. Ale większości się blokuje, czy pozwala hipnoterapeucie zablokować i wtedy medium po wybudzeniu nic nie pamięta. Natomiast mało [razy] się {to} zdarza – jeżeli już, to rozmowy muszą być krótkie, treściwe, wtedy medium pamięta, kiedy jest w stanie świadomości. Tak, jak np., kiedy medium jest dzisiaj łącznikiem, ja rozmawiam z tobą, medium jest w stanie świadomości, ale też nie wszystko będzie pamiętać po zakończeniu, ale {komunikat} [komunikacja] między tobą a mną jest prawie w jej takim normalnym stanie świadomości. To się dzieje wtedy, kiedy na przykład podczas takiego channelingu, przekazu, do rozmówcy medium ma pełne zaufanie, a rozmowa pomiędzy mną a rozmówcą nie jest na tyle prywatna, że medium może co niektóre rzeczy usłyszeć i zapamiętać. Są różne rzeczy i różne rzeczy na to się składają – w takim programie, w takim kontakcie. Słucham.

Rafał:
Rozumiem. To myślę, że wyczerpała ta odpowiedź [kwestię] mojego pytania. Chciałem przejść do ostatniego rysunku – ten rysunek wyraża następującą ideę: są media łączące dowolne cechy medialności; czyli może być na przykład medium mechaniczne-mówiące-somnambuliczne; może być na przykład medium intuicyjne, które będzie jednocześnie piszącym i przekazującym w normalnym stanie świadomości, itd. Czyli są wszelkie kombinacje rodzajów medialności ze względu na te trzy podziały – które pokazałem na wcześniejszych trzech rysunkach.

EnKi:
Wszystkie, Rafale, kombinacje – jak to określiłeś i tak zmierzają do jednego. Sposobów komunikowania jest wiele, ale wszystkie prowadzą do tego jednego – czyli nawiązania kontaktu, rozpoczęcia rozmowy. I to nie ma znaczenia, czy to jest medium piszące, które oprócz {dania swojej} [przekazania kontroli nad ruchami] ręki, jeszcze słyszy, czyli poprzez telepatię, czy też {samo-piszące} [piszące automatycznie], które nie słyszy [treści przekazu]. Są różne jeszcze inne sposoby, które w tej chwili zostały – powiedzmy – odstawione na bocznicę. A były stosowane metody porozumiewania się nie tylko ze Światem ducha, ale i [ludzi] między sobą. Jest to język telepatii. Ludzie przez ten szereg tysięcy lat te swoje predyspozycje, które pierwotnie mieliście, zostały wyparte, a Świat Duchowy… czyli kontakt ze Światem Duchowym został gdzieś zepchnięty bardzo daleko. To wszystko powraca, Rafale. I nie będzie to miało większego znaczenia, czy to będzie medium mechaniczne, czy półmechaniczne. Będą proste kontakty – będzie to medium piszące – i w większości będzie to telepatia. Czyli, [gdy] zażyczysz sobie, to tak jak gdybyś wykręcił numer telefonu – i już zaczniesz rozmawiać z kimś wybranym z zaświatów. To, że teraz komplikujecie sobie wzajemnie życie, nie jest spowodowane przez nas, bo my, istoty duchowe, nasz Świat Duchowy daje wam możliwości bardzo prostego komunikowania się z nami. Może być to przy pomocy np. Alfabetu Morse’a – też można się kontaktować; wahadełka – też można (ono ci zacznie „pisać”). A sama twoja intuicja – kiedy jesteś już medium – podpowie tobie, czego oczekuje w danym momencie Duch i jaką metodę wybrał na komunikowanie się z tobą. I wtedy albo chwytasz za pióro i zaczynasz pisać, albo siadasz, odprężasz się, zaczynasz słyszeć wyraźny, mocny, zdecydowany głos. Wtedy nawiązujesz dialog – jest to wtedy rozmowa telepatyczna. Także każdy sposób jest dobry do tego, żeby się z nami skontaktować. Słucham.

Rafał:
Rozumiem. Dziękuję za tę wyczerpującą odpowiedź. A tak nawiązując do jednego z ostatnich zdań twoich: czy można jeszcze podzielić media na media słyszące – które słyszą w takim dosłownym rozumieniu – i na media intuicyjne, które odbierają myśli od duchów i je zapisują pisząc pod dyktando?

EnKi:
To nie jest myśl. Bo istota ludzka będąca w ciele nie może odebrać myśli ducha, rozumiesz? Duchy miedzy sobą – tak, mogą sobie myśli odbierać. Ty [natomiast] musisz usłyszeć wyraźny głos. A to nie jest już myśl ducha, tylko jego wyraźny głos, rozumiesz? On może twoje myśli odebrać, a nie odwrotnie. Zrozumiałeś, czy nie bardzo?

Rafał:
Czyli media słyszące utożsamiasz z mediami intuicyjnymi? Czy telepatia to jest coś takiego, że w taki fonetyczny sposób się odbiera przekaz, czy też może być tak, że się odbiera same idee?

EnKi:
To jest głos. Tak jak wy się posługujecie głosem, gdzie jedna osoba słyszy drugą, tak – powiedzmy – później może być, że patrząc na siebie, w myśli masz zdanie; i to zdanie przekazujesz tej drugiej osobie. I ta druga osoba też odpowiada tobie myślą – pełnym zdaniem, lub pojedyncze słowa. Podobnie jest, że duch może myśl, swoją myśl przekazać tobie; ty natomiast nie jesteś w stanie przekazywać duchowi. Można. Czemu nie? – tę myśl. Ale wtedy personalnie kierujesz pod wskazany adres, bo myśl puszczona tylko „w kosmos” może nie zostać odebrana, bo nie kierujesz jej personalnie do kogoś. Jeżeli idzie myśl… ale do kogo? Rozumiesz?

Rafał:
Tak rozumiem. Jedno z moich następnych pytań nawiązuje do tego, co teraz mówisz (?). To można przejść już dalej? …Czyli to byłoby tyle.

EN-KI:
Ładnie to zrobiłeś [rysunki].

Rafał:
Dziękuję. Czy media piszące automatycznie mniej zniekształcają przekaz, niż media zapisujące odebrane przez nie myśli? Innymi słowy: czy media mechaniczne są bardziej precyzyjne od mediów intuicyjnych?

EN-KI:
Mechaniczne – chodzi ci o pisanie, tak?

Rafał:
Tak – pisanie automatycznie.

EnKi:
Niekoniecznie, Rafale. Często medium piszące nie nadąża za słowami przekazywanymi przez istotę duchową. Często prosi o to, żeby mówiła wolniej, bo nie nadąża z pisaniem. Medium słyszące; kiedy to duch mówi, medium słyszy. Zdąży z przekazywaniem słów, bo już nie używa reki – jest słowo, i za każdym słowem…, medium słyszące może każde słowo przekazać. Więc jest to łatwiejszy sposób komunikowania się, niż [w przypadku] medium piszącego. Zazwyczaj {medium piszące} [stadium, w którym medium pisze automatycznie] jest po to, żeby powoli wchodzić w tę tajemnice kontaktowania się z zaświatem. Czyli w ten sposób istoty duchowe uczą takie medium „podstawowe” tej sztuki porozumiewania się – poprzez pismo automatyczne. Potem następuje kolejny stopień wtajemniczenia, czyli medium zaczyna słyszeć i może zacząć przekazywać. Słucham.

Rafał:
A czy może się zdarzyć tak, że medium piszące mechanicznie (automatycznie), będzie sprawniej przekazywać komunikaty, niż medium piszące pod dyktando, czyli medium intuicyjne?

EnKi:
Właściwie tak. Ale to już wymaga dużej wprawy, sprawnej ręki …pisania. I z reguły ten sam rozmówca duchowy, który już zna możliwości medium i wie w jakim stylu, jak ma wolno (czy szybciej czy wolniej) przekazywać informacje, żeby medium zdążyło pisać. Słucham.

Rafał:
Rozumiem. A jeszcze takie pytanie w międzyczasie mi przyszło do głowy: czy medium piszące automatycznie – czyli medium mechaniczne – odróżnia się tym od medium piszącego pod dyktando, że medium mechaniczne jest w stanie naśladować styl pisma zmarłej osoby, charakter pisma?

EnKi:
Czy jest w stanie… . Przeważnie te zmarłe osoby, Rafał, jeśli mają nieuregulowany stosunek – [określając tak samo,] jak to mówicie {o} [w odniesieniu do] pracy – mają nieuregulowany stosunek do tych spraw duchowych, praw żadnych nie mają. A tym bardziej tacy, którzy muszą zejść na Ziemię, mogą czekać na swoją kolej – na inkarnację. Mogą też prosić o wsparcie te duchy już {wzniosłe} [rozwinięte], które to się kontaktują z wami. Czasami jest tak, że na prośbę, jeśli jakaś bardzo ważna sprawa jest, niecierpiąca zwłoki, do załatwienia tu na Ziemi, to wtedy robi się taki wyjątek i „kopiuje się” rękę tej zmarłej osoby (czy to nazwisko, czy tam jeszcze coś). Lecz na dłuższe rozmowy, na dłuższe referaty z kimś takim bliskim, zmarłym, nie masz co liczyć, Rafał. Słucham.

Rafał:
Rozumiem. Dziękuję. W zasadzie to już nawiązałeś do tego, o co tutaj mam w następnym pytaniu; domyślam się odpowiedzi, ale niemniej zadam już to pytanie. Czy medium piszące automatycznie jest w stanie przekazywać wypowiedzi zupełnie niezrozumiałe dla duszy tego medium?

EnKi:
Jasne. Często medium piszące, które pisze pod dyktando ducha, po przeczytaniu, później nie wie, co pisało… nie rozumie tego. Czasami duch, który co dopiero zaczyna współpracę z medium piszącym, nie potrafi oddzielać słów od siebie, tylko jednym ciągiem pisze. I to jest dopiero problem [żeby] rozdzielić [zapisane słowa], bo piszące medium nie pamięta, co było przekazywane. Ducha już nie ma [w pobliżu]. A pozostaje na kartce jeden ciąg czegoś, czego nie umie się rozszyfrować. Słucham.

Rafał:
Dobrze. Dziękuję. Kiedy duchy są w stanie odczytać myśli osób, z którymi prowadzą dialog poprzez medium? Kiedy medium jest konieczne nie tylko do przekazywania informacji od duchów do osób żyjących, ale również od osób żyjących do duchów?

EnKi:
Aleś splątał. To jednak jest współpraca pomiędzy światem tu, ziemskim, a Światem Duchowym. Oczywiście, że wy, ludzie, przekazujecie informacje do Świata duchowego. I one są odbierane. Z tą tylko różnicą, że się nie słyszy. Natomiast odwrotna kolejność… Istoty duchowe, nie tylko mediom, ale [również] większości ludziom wysyłają informacje. Są to ostrzeżenia, są to podpowiedzi, jest to próba pomocy. Ale ludzie, Rafał, w większości nie słyszą tych słów podpowiedzi. Coś tam – niektórzy mówią – że intuicja im podpowiada, a to nie intuicja im podpowiada, ale istoty duchowe, czy [też] dana istota duchowa. I teraz popatrz, ilu ludzi z tych podpowiedzi, które płyną z góry, korzysta. Szkoda nawet słów, nieprawdaż? Bo mało kto korzysta. I tak ludzie kierują się własnym rozumem, bo wiedzą najlepiej; „a co tam będzie podpowiadać intuicja”. Często z tej podpowiedzi korzystają już ludzie świadomi, czyli w większości media. Tak na prawdę, Rafał, to medium na Ziemi mógłby być każdy, każdy człowiek. Każde dziecko, które się rodzi, jest medium, jest. Tylko że od piątego, szóstego… piątego przeważnie roku życia to zaczyna ten dar zanikać. I u tych, którzy mają wyznaczony ten czas współpracy ze Światem ducha, w późniejszym czasie ich życia ten dar się odzywa. Wtedy stają się współpracownikami, mediami naszymi. Także gdyby na Ziemi toczyło się to wszystko normalnie, to taki kontakt ze Światem ducha byłby czymś zupełnie normalnym, tak jak ty rozmawiasz z Lucyną, tak jak ja dzisiaj rozmawiam z tobą, Rafał. Nie trzeba byłoby się bać, wstydzić, ukrywać, tylko każdy by bez problemu rozmawiał ze Światem ducha lub odwrotnie. Słucham.

Rafał:
Rozumiem, tylko mi chodziło raczej o coś innego. Mianowicie znane są przypadki, kiedy duchy odpowiadały na pytania zadane przez uczestników rozmowy – zadane w myślach. Pytania, które znała – powiedzmy – tylko jedna osoba spośród zgromadzonych. I później ta osoba potwierdzała, że rzeczywiście odpowiedź nawiązuje do treści pytania. A np. Jak rozmawiałem z tobą przez Lucynę – jak rozmawialiśmy podczas jednego z naszych spotkań, to musiałem dokładnie tłumaczyć tobie przez Lucynę pytanie o to, gdzie na nieboskłonie znajduje się planeta Nibiru. Nie mogliśmy się zrozumieć; czyli wtedy nie mogłeś moich myśli odebrać.

EnKi:
Widzisz, bo taka to jest medialność Lucyny. Lucyna była skierowana na Ziemię zupełnie w innym celu. A w jakim celu, to przypominać nie muszę. Czyli miał być Egipt, wykopanie budowniczego, zakończenie – to miała być jej misja – główna misja. Jej dar, który dostała na to komunikowanie się z nami polega na tym – i to się nie zmieni – że ona jako medium musi pytanie usłyszeć, zrozumieć; wtedy mi przekaże. Bo jeśli Medium wyśle mi pytanie niezrozumiałe, wtedy ja odpowiadam tak, jak ona mi to przekazała. Czyli poniekąd to jest taka „awaryjna” praca jej, jako medium – tu na Ziemi. Gdyby miała zostać medium, które działa na zasadzie myśli, to też by inaczej działała. Ale ona ma takie [zdolności], jakie ma. I ja też działam na zasadzie takiej, jakie ona dostała możliwości. Rozumiesz?

Rafał:
Tak, ja to rozumiem. Niemniej chodzi mi o coś takiego, że kiedy my rozmawiamy ze sobą, to ja nie jestem w stanie tobie… czy też ty nie jesteś w stanie odebrać bezpośrednio moich myśli, pytania odczytać z moich myśli. A tymczasem są raporty z sesji, w których pytania zadawano duchom w myślach. I nawet nie trzeba było medium mówić, nawet wspominać o tym, o co się chce zapytać. I otrzymywano logiczne wypowiedzi, bardzo rozbudowane, dokładnie trafiające w temat pytania. I stąd mnie zastanawia, jakie warunki muszą być spełnione, żeby można było zadawać bezpośrednio, w myślach pytania duchom i duchy mogły odpowiadać, a kiedy konieczne jest zadanie pytania poprzez medium.

EnKi:
Ty sam, Rafał, ty sam możesz to uczynić, kiedy zadasz pytanie – niekoniecznie mówiąc – w myśli. Tylko – tak jak mówię – kieruj bezpośrednio, personalnie do danej istoty duchowej. Wtedy, jeśli nie od razu, to możesz dostać troszeczkę później tę odpowiedź. Też w twojej myśli usłyszysz słowa. Raz ukształtowane medium nie będzie zmieniane, tym bardziej, że zbliża się czas końca [dotychczasowego porządku panującego na Ziemi]. Czasami bywało tak, że rzeczywiście Lucyna była pozbawiona świadomości. I wtedy można było właśnie używać tej myśli i wtedy rzeczywiście padały odpowiedzi. Ale teraz – czyli dzisiaj – jest w pełni świadoma i nie da się tego uczynić, czego chcesz. Słucham.

Rafał:
Rozumiem. Czyli medium musi być w odpowiednim stanie świadomości, aby można było w ten sposób zadawać pytania – przez myśli?

EnKi:
Zgadza się.

Rafał:
Rozumiem. Dziękuję. To będzie wynikało zapewne z tej odpowiedzi, której teraz mi udzieliłeś. Czy podczas rozmowy z dziennikarzami Ekspresu Reporterów znane były tobie ich intencje?

EnKi:
Znane były. Dlatego bardzo powściągliwie była prowadzona rozmowa – bardzo grzecznie, bardzo powściągliwie. A że dołączyli jeszcze do tego [programu nagranie] z wcześniejszego wykładu… czyli ze wcześniejszego spotkania ogólnego, które się odbyło we Wrocławiu, to już na to wpływu nie miałem. Ale tu, kiedy byli, to zachowałem się z pełną kulturą, jak to wy mówicie. Nie ma złego, co by na dobre nie wyszło, Rafale, bo można się było przekonać – i chciałem, żeby się też Lucyna przekonała, jakich ludzi miała wokół siebie, jakich przyjaciół czy nieprzyjaciół. I to był najlepszy sposób, żeby się przekonać. I się przekonała. Słucham.

Rafał:
Dziękuję. W sesji 84, która odbyła się w Chicago 27 kwietnia 2008 roku, Marduk powiedział następujące zdanie: „Niedługo rząd ogłosi upadek waszej mamony!”. Natomiast ty powiedziałeś w sesji 103: „Wcale tak nie będzie, że nagle dolar przestanie istnieć i to, co macie „w skarpetkach” dzisiaj zachowane – będziecie potem rzucać na ulicę, albo po nich deptać, jak w tym filmie <<Jestem Legendą>>. Dolar jeszcze będzie i to stanie się właściwie walutą międzynarodową, dopóki ta gospodarka się nie uspokoi i nie zaczną produkować tej międzynarodowej waluty.” Jak pogodzić ze sobą te stwierdzenia?

EnKi:
To był Marduk – mój syn – a ja mam na imię EnKi, jeśli ci wiadomo, Rafale. Marduk chciał troszeczkę ludźmi potrząsnąć. Bo rzeczywiście ten dolar wtedy tak się chylił ku upadkowi. Tyle razy zresztą powtarzaliśmy po kolei wszyscy: nie zajmujemy się polityką. Lecz ludzie z upartością wracali do polityki. I największym chyba bólem i strachem, to był właśnie upadek dolara. Pewnie, że nagle po dwunastym roku pieniądze nie przestaną istnieć. Bo wiesz, jaki to byłby chaos? I tak będzie wielki chaos. Stopniowo będą zastępowane te wszystkie pieniądze jedną walutą, bo do tego musi dojść. Lecz nie stanie się to nagle. Do tego będą potrzebne etapy. Etapy kilku lat. Słucham.

Rafał:
Rozumiem. Dziękuję. W sesji 14 powiedziałeś następujące słowa: „I nie należy tej Istoty duchowej o imieniu Szatan lekceważyć, gdyż jest naprawdę silny. Ludzie naprawdę nie zdają sobie sprawy z jego mocy, jego siły.”  Moje pytanie brzmi: Do jakiej kategorii duchów zalicza się Szatan? Wiemy, że duchy wysokorozwinięte moralnie zawsze mają przewagę nad tymi znajdującymi się na niższym poziomie rozwoju, mogąc je sobie podporządkować.

EnKi:
No, nie do końca, Rafale. Szatan, czyli… jego imię już na pewno znasz – jakie jest prawdziwe. Imię „Szatan” zostało mylnie temu duchowi nadane przez kapłaństwo, czyli religię chrześcijańską. Jego pierwotne imię, to było Szangas. Szangas wraz z grupą pracowników przybył na planetę Mars. Historię na pewno znasz – po co tam przybyli. Tam było mielone złoto, na taki pył – po to, żeby potem przetransportować to na Nibiru. Czyli był – można powiedzieć – opiekunem, zarządcą Marsa. Potężna istota – persona wtedy. Teraz potężna istota duchowa. Nie będę tobie opowiadał całej historii, bo już ją znasz z opisu, jak był bunt na tej planecie. Bunt pracowników, bunt samego Szangasa. A że potem z tego buntu zrobiono zupełnie coś innego …no cóż. Istoty ludzkie – kapłani doszli do tego – muszą się czegoś, kogoś bać. No to można było znaleźć kogoś takiego. Więc Szangas „został” Szatanem do dnia dzisiejszego. Jest istotą duchową, jest potężny. Czy należy go lekceważyć? I czy należy się go bać? Nie. Wystarczy, żeby traktować jego z szacunkiem, albo go obchodzić bokiem. Szatan – tak jak został nazwany – że kusi. A ja się tutaj zapytam może ciebie też. Ludzie dostali wolną wolę i rozum, z czego mają korzystać. Czy Szatan – jak to wy mówicie – kusząc, robi to siłą. Nie. Każdy ma wolną wolę opowiedzenia się. Macie możliwość zobaczenia: stronę prawdy, stronę ciemną. Przez dwa tysiące lat nam nie wolno było i nie wolno dotychczas, ingerować w waszą wolną wolę i rozum. Więc można się było tylko przyglądać. Szatan nikogo nie kusi. Szatan nie jest odpowiedzialny za to zło, które się dzieje na Ziemi. To jest wybór każdego człowieka z osobna. Przecież jeśli ludzie są w Islamie, Budda, i jeszcze inne wyznania, nie znają Szatana, prawda? Zna go tylko religia chrześcijańska. Ale tamci też mają to samo dane, co i wszyscy, czyli rozum i wolną wolę. Więc w tej chwili zwalanie winy za wszystkie zło, jakie jest na Szatana, to uważam, że jest dużym nietaktem. Jest potężnym duchem. I gdyby tak na prawdę chciał zrobić krzywdę ludziom, Rafale, mógłby to uczynić za takim „pstryknięciem palców”. A on tego nie robi. Przygląda się – tak samo, jak my się przyglądamy. A w tej chwili, popatrz Rafał, jak to łatwo zwalić winę na kogoś innego. Wyczyścić ręce i powiedzieć: „To nie ja. Bo ja byłem kuszony.” A Bóg mógłby się zapytać: „A rozum to ty posiadasz?” Rozumiesz mnie, Rafale?

Rafał:
Tak, ja doskonale rozumiem to, co mówisz. Ale można w takim razie zaliczyć tego ducha do kategorii duchów wysoko rozwiniętych moralnie?

EaKi:
Pochodzi z Nibiru. Rozumiesz? Tak jak ja, tak jak Jezus, tak jak wielu innych, tak jak ty.

Rafał:
Czyli jest to pozytywna postać – w sensie intencji, w sensie…?

EnKi:
Jest pozytywna, oczywiście. Dostał taką pracę; a że powstał bunt… Ile było wojen na Ziemi? Czy to jest wszystko wina Szatana, czy też złego rozumowania ludzi, chęci zawładnięcia, chęci władzy, złota i tego wszystkiego innego? Rozumiesz?

Rafał:
Tak.

EnKi:
Tak samo można byłoby powiedzieć, że Szatan jest moim pobratymcem, tak jak i twoim, bo pochodzicie z tego samego Źródła. Macie to samo DNA. Rozumiesz?

Rafał:
Tak.

EnKi:
Słucham.

Rafał:
Dziękuję. W sesji 81, która odbyła się 16 marca 2008 roku w Bydgoszczy, powiedziałeś: „Niebawem Planeta będzie widoczna <<gołym okiem>>, czyli od roku 09 na niebie można będzie ją zobaczyć. Teraz, przez mocniejsze teleskopy już ją widać – i kto tu mówi „nie widać.”  W sesji 100, która odbyła się 24 marca 2009 roku we Wrocławiu, powiedziałeś: „Przyszły rok przyniesie już uporządkowanie, czyli będzie już ją można zobaczyć z trochę słabszych teleskopów, ale jeszcze z teleskopów.”  W sesji 105, która odbyła się 18 kwietnia 2010 roku w Chicago, powiedziałeś o planecie Nibiru: „Jeszcze na tyle daleko, że nie jest widoczna i nie będzie widoczna gołym okiem. Ale przyszły rok już wam obiecuję, bo obiecuję od dawna, że ją ujrzycie – a ujrzycie.”  W sesji 106, która odbyła się 6 czerwca 2010 roku w Mysłowicach, powiedziałeś: „Tak bliżej roku dwunastego, bliżej grudnia, czyli może być to listopad – grudzień dwunastego roku. I wtedy będzie do uchwycenia gołym okiem i w Polsce.”  Jak pogodzić ze sobą nawzajem te wypowiedzi?

EnKi:
Żądza, Rafale. Żądza ludzka, która chciała mieć ujście. Ludziom nie chodzi tak naprawdę o ratowanie Ziemi – w większości, Rafale. Mówię ci szczerze. Ale [chodzi o to, żeby] zobaczyć tę sensację. Od dawna ją widać, Rafale. Oczywiście, że przez teleskopy. Ten teleskop Hubble’a, który jest w kosmosie, który przekazje informacje na Ziemię, do tego teleskopu Hubble’a na Ziemi [to wygląda na przejęzyczenie – RW], wyraźnie już przekazał. Więc dawałem ludziom to, żeby mieli tę – powiedzmy – garść adrenaliny, bo tego oczekiwali: „A jeszcze lepiej, żeby już się zaczęło coś dziać na Ziemi. Ale najlepiej nie tu, w Polsce, tylko gdzieś daleko, za granicą. Żeby ta planeta, która leci, żeby tak już zaczęły spadać te meteoryty.” Czyli wiesz, co jest w ludzkich umysłach i sercach? Nie ratowanie Ziemi, tylko zobaczyć, jak najszybciej zobaczyć, a jeszcze lepiej sfotografować, żeby już ją można było. A potem się chwalić: „Sfotografowałem Planetę X.” Mówiłem to po to, żeby zobaczyć reakcję ludzką, jaka będzie. Wiesz ile zarzucano mi, nawet kłamstwa, kiedy mówiłem, że meteoryt, który… meteoryty, które się „oderwały” z ogona [planety Nibiru] i w różnych miejscach wylądowały na Ziemi. Jeden spadł do Bałtyku. Miał być to wrzesień. Meteoryt spadł do Bałtyku. Ale nie w tym „wydaniu”, w jakim leciał [na początku]. W kosmosie, ci, którzy są w tej chwili niewidzialni, zrobili wszystko, żeby ten meteoryt prawie w większości się spalił. Więc do Bałtyku spadł, {gdzie był} [wywołując] tylko sztorm. Bo gdyby spadł w takim stanie, w jakim leciał [na początku], Polska cała byłaby zalana. I czy w ten sposób nie chronimy, nie pomagamy? Ale nie, ludzie żądni są sensacji, ludzie chcą widzieć …ale u kogoś – byle nie u nas, w Polsce. Czyli co jest w ludziach, co się odzywa: bestia, czy miłość wobec drugiego człowieka? Spróbuj mi odpowiedzieć, Rafale. (…) Słucham.

Rafał:
Hm. Rozumiem. A kiedy mówiłeś na przykład o upadku meteorytu w 2009 roku w Morze Bałtyckie i o tej katastrofie, jaką może to wywołać, to przewidywałeś, że według takiego scenariusza bieg wydarzeń może się potoczyć?

EnKi:
Jeśli by spadł w całości – tak. Nie pół Polski, Rafał; cała Polska byłaby zalana, bo wody Bałtyku wpłynęłyby do głównych rzek. Rozumiesz, co to znaczy? Nie trzeba wyobraźni. A natomiast te rzeki, które spływają z gór – to by się przecież połączyło ze sobą. Więc zamiast podziękować za to, że ci, którzy są w kosmosie, rozbili ten meteoryt – do Bałtyku wpadł tylko taki niewielki deszcz – zarzucają kłamstwo. Więc czego ludzie oczekują, Rafale? Jak myślisz? Sensacji. I jeszcze raz sensacji. „Ale ta sensacja niech będzie wszędzie, tylko nie tutaj.” Słucham.

Rafał:
Znaczy ja… Ze swojego doświadczenia… Odniosłem wrażenie, że jak komuś opowie się o projekcie, który ty prowadzisz – w głównej mierze –  to to traktują jak jakąś ciekawostkę: „A, tak fajnie usłyszeć o takich rzeczach” (w takim tonie mniej więcej). Ja też powtórzyłem paru osobom, że meteoryt ma wpaść [do Bałtyku]. Nie wiedziałem, że mogą być takie skutki, jak teraz o tym mówisz. Wiedziałem, że tsunami [może wystąpić], ale że całą Polskę [zatopi], nie interpretowałem tak tego przekazu. Osoby, które powtórzyły tego typu zapowiedzi – np. o widoczności planety Nibiru na niebie gołym okiem, stały się niewiarygodne w oczach innych osób, bo taka informacja była traktowana, jako pewien wyznacznik wiarygodności przekazu z zaświatów, prawda? Dlatego takie pytanie…

EnKi:
Rafał. Na czym polega wiara? Że nie to, żeby zobaczyć, ale uwierzyć. To jest wiara. Nie na zasadzie „uwierzę wtedy, kiedy zobaczę”, ale nie widząc, wierzyć. Powtarzam właśnie słowa Jezusa, czym jest wiara – kiedy się nie widzi, ale wierzy. Kidy ludzie żądają znaków, mogą je, Rafał, otrzymać. Ale wtedy na wszelką pomoc może być za późno. I co wtedy? Czy wtedy sobie przypomną te słowa z takiej czy innej sesji? Przecież czy to ja, czy kto inny, czy to Marduk, czy to nawet Syriusz, czy nawet Jezus, który też często rozmawia. Poddaje się ludzi próbom – próbom ich wiary, czy nawet pomocy nam. Oczekiwali Polacy meteorytu w Bałtyku. Jakie tsunami, Rafale? O czym ty mówisz? To tsunami wlałoby się do Odry i do Wisły i popłynęło w głąb lądu, siejąc ogromne zniszczenie. To nie byłoby [zalanie] rejonami – tak, jak była powódź. Co wtedy mówiliby ludzie? Że się sprawdziło? Czy, że Bóg jest niesprawiedliwy? Słucham?

Rafał:
Myślę, że zwaliliby na Boga.

EnKi:
Dobrze myślisz. Słucham.

Rafał:
Czyli… już nie będę w całości cytował tego: mam z sesji 78 i z 96 dwie twoje wypowiedzi o Całunie Turyńskim. W jednej powiedziałeś, że to jest falsyfikat, w drugiej, że jest autentyczny – czyli, że to jest twarz Jezusa odbita na tym Całunie. Jak to pogodzić? Czy tutaj też takim zamysłem się kierowałeś, jak teraz wspomniałeś, kiedy mówiłeś te wypowiedzi?

EnKi:
Nie, to nie jest falsyfikat – mogę teraz spokojnie sprostować.  Bo wiadomo, że sesje – te moje – czytane są nie tylko w Polsce, ale i na całym Świecie. Wiesz o tym doskonale, że ja jestem Duchem, a Lucyna w materii. Już nie raz miała pogróżki o to, żeby się „uspokoić”. I w trosce o nią zmieniłem zdanie. Lepiej, żeby wyszła na głupka – i ja też – niż gdyby miałaby mieć problemy. Zrozumiałeś?

Rafał:
Tak, rozumiem. Dziękuję. EnKi, a czy nie zgodziłbyś się z tym, że osobom, którym odpowiedziałeś na pytania zaczynając od słów „A kto tobie takich bzdur naopowiadał…?”, „Istoto, gdzieś ty się takich bzdur naczytała?”, mogło być przykro kiedy usłyszeli takie słowa odpowiedzi?

EnKi:
A czy nie sądzisz, że czasami trzeba kimś potrząsnąć? Jeżeli ktoś kierując do mnie pytania, kieruje się kpiną, chcąc mnie ośmieszyć; czyli wtedy vice versa, rozumiesz?

Rafał:
I ty to wtedy wyczuwasz, że ten ktoś chce sobie zakpić z ciebie?

EnKi:
Wyczuwam. Mógłbym wtedy powiedzieć, że powinienem zastosować przy takim pytaniu – i tak byłem grzeczny – pytając: „gdzieś się tych bzdur naczytał?” …bo mogłem powiedzieć przy takim pytaniu, że powinienem zastosować prawo Mojżeszowe. Wiesz, jak ono brzmi? Nie „oko za oko”. Nie nie… nie… nie. Jeszcze jedno takie prawo jest. „Żeby wziąć kija i wymłócić porządnie po plecach …niesfornego dzieciaka”. Ale i tak powiedziałem grzecznie. Jakie pytanie, taka odpowiedź, Rafale. Czy ludzie myślą, że my, istoty duchowe – już nie ważne, ja, czy kto inny – że jesteśmy ograniczeni na umyśle, czy też [jesteśmy] tylko i wyłącznie na usługi istot ludzkich? Tak myślą. Ale wcale tak nie jest. My, Rafale, możemy udawać, że czegoś nie rozumiemy, nie wiemy, [możemy] dać błędną odpowiedź i czekać; czekać, przyglądać się, jaka będzie reakcja – czy danej osoby, czy ogółu ludzi. Jaki jest ogół ludzi, to tobie tłumaczyć nie muszę, Rafale, bo ty to doskonale widzisz. Słucham.

Rafał:
Jasne. Dziękuję. Oczywiście, ja mam takie wyobrażenie, że duchy wyższe, duchy należące zwłaszcza do kategorii duchów czystych, poruszają się w świecie idei, które są nieporównywalnie wyższe od idei, które kierują moim myśleniem – na przykład, kiedy układam pytania. Oczywiście – zdaje sobie sprawę, że to może wyglądać tak, jakby profesor Politechniki przyszedł do pierwszej klasy podstawówki uczyć arytmetyki – że mniej więcej taki jest dystans.

EnKi:
Nie, nie nie, nie do końca. Bo taki profesor przychodzący do pierwszej klasy szkoły podstawowej, ma przed sobą otwarte umysły, rozumiesz? I z radością napełnia te umysły wiedzą. Natomiast kiedy, profesor przyjdzie do takich już …”wszechwiedzących”, którzy to „wszystko wiedzą”, znających cały Wszechświat, taki profesor, który miałby ogromną wiedzę, nic nie zrobi, Rafale. Rozumiesz tę różnicę? – że kogo jest lepiej uczyć?

Rafał:
No jeszcze musi być zainteresowanie ze strony uczniów, wola wysłuchania.

EnKi:
Czysty umysł. Czysty, nieskażony umysł. Dlatego, dlatego takim profesorom lepiej jest wybrać …nam do nauczania właśnie takich „osesków” – „pierwszo- drugoklasistów” …szkoły podstawowej, Rafale. Słucham.

Rafał:
Jasne. Dziękuję za te odpowiedź. W sesji dziesiątej powiedziałeś, że jesteś synem Boga Jahwe. Czy są dusze, o których nie można powiedzieć, że pochodzą od Stwórcy Wszechrzeczy?

EnKi:
Nie ma. Ty też jesteś synem Jahwe. Nie podoba ci się to?

Rafał:
Nie, dlaczego. Tylko…

EnKi:
Wszyscy, jak jeden mąż na całym świecie, wszyscy pochodzicie z tego samego Źródła – od tego samego Boga wszechrzeczy – czyli Jahwe. Bóg chciał pokazać, powiedzieć, jak ma się do Niego zwracać Abraham, Mojżesz. Słucham.

Rafał:
Dziękuję. Wspomniałeś, że podczas budowy Wielkiej Piramidy z Marsa były sprowadzane szczepionki, aby zapobiegać skutkom ukąszeń żmii, pająka lub skorpiona [płyta 2, cz. 8, 27 min., cz.9., 10.]. Czy te szczepionki były jakościowo czymś odmiennym od obecnych szczepień na Ziemi?

EnKi:
Czy to, co tutaj produkujecie na Ziemi nazywacie szczepionkami?

Rafał:
Niektórzy nazywają to holocaustem.

EnKi:
(…) Szczepionki były magazynowane na Marsie, ale sprowadzane były najpierw z Nibiru, potem z Oriona. Oczywiście – na Marsa, potem na mały… na Księżyc, tam, gdzie były bazy, gdzie był szpital, główny szpital. Słucham.

Rafał:
A czy te szczepionki polegają na czymś takim, że się aktywuje układ odpornościowy jakimś osłabionym intruzem, osłabionym wirusem? Czy to co innego było?

EnKi:
To było to, co leczyło, co ratowało życie. Trudno mi w tej chwili powiedzieć, jakie to były szczepionki. Szczepionki, które ratowały życie tym ludziom, którzy ulegli ukąszeniu lub jakiejś kontuzji, gdzie potrzebne było danie odpowiedniej szczepionki przez zakażeniem. Lecz to środowisko tamtejsze nie było tak skażone i tak zanieczyszczone, jak dzisiejsze – Rafał – od tego zacznijmy. Słucham.

Rafał:
Rozumiem. Dziękuję. Powiedziałeś następujące zdanie: „(…) przeznaczenie, czy wyrocznia jest wpisana w kod. W kod, powiedzmy, waszej świadomości, waszego mózgu, tak zwanego DNA” [płyta 3, cz. 1., 3 min.]. Innym razem mówiłeś, że dusze mające za sobą wcielenia na innej planecie przynoszą ze sobą kod DNA. Czy to oznacza, że DNA nie tylko dziedziczy się po rodzicach, ale również wcielająca się dusza wpływa na sekwencję kodu DNA? Przecież bliźniacy posiadają inne dusze, a DNA mają to samo.

EnKi:
Ty wiesz, ile ras ludzkich żyje na Ziemi? Nie wiesz, no bo skąd możesz wiedzieć. To, co przyniosłeś po raz pierwszy, z czym przyszedłeś na Ziemię, to masz. DNA się nie zmienia. Oczywiście, że zmienia się, kiedy istota ludzka się urodziła na Ziemi – z krzyżówki na przykład – wtedy możesz mieć DNA matki lub ojca. Ale jeśli przybyłeś bezpośrednio z danej planety, to DNA masz takie, jakie jest na tej planecie – czy to Oriona, czy to z Syriusza, czy też …inni też już się tutaj próbują „zakotwiczyć”, bo wielu jest ciekawskich, którzy chcą mieć [doświadczenia], albo uczestniczyć w wydarzeniu roku dwunastego. Więc jako duch – duch, pamiętaj, bo twoje ciało zmienia DNA za każdym razem; ciało, ale chodzi o ducha – DNA ducha się nie zmienia; ciała – tak.

Rafał:
Myślę, że wystarczy. EnKi, czy mógłbym zadać tobie osobiste pytanie?

EnKi:
To znaczy jakie osobiste?

Rafał:
Dotyczące mnie. Gdzie mam szansę odnaleźć swoją bratnią duszę? Gdzie powinienem jej szukać?

EnKi:
A na pewno w kosmosie chciałbyś jej szukać, co?

Rafał:
Nie, no na Ziemi raczej.

EnKi:
Tu na Ziemi, oczywiście, że tu na Ziemi. Rafał, tyle mądrych, młodych kobiet w internecie też szuka partnera. Musisz szczerze napisać – bo najlepiej. Przecież nie pójdziesz szukać pod budką z piwem. Bo tam nie znajdziesz. Albo na dyskotece – tam też nie znajdziesz. Ale na tych stronach internetowych, mądrych stronach internetowych, nawet związanych z misją ratowania Ziemi, takim delikatnym sposobem daj swój anons, że szukasz do współpracy bratniej duszy. Tylko musisz zaznaczyć… nadmienić, że to ma być kobieta. Bo może się zgłosić wielu chętnych mężczyzn, a to ci nie odpowiada. I tym sposobem trafisz na bratnią duszę o tym samym DNA – bo najlepiej by było. DNA duchowym, oczywiście. Bo też wiele kobiet ma ten sam problem, co ty – nie mogą znaleźć odpowiedniego mężczyzny. Bo takich, którzy mają się za mężczyzn, po Ziemi chodzi bardzo dużo, ale prawdziwych jest bardzo mało. Wiec proponuję tobie właśnie na tej stronie internetowej – w podstępny, delikatny sposób – że szukasz do współpracy, do wspólnej rozmowy przyjaciółki. Tylko nadmień, że masz 28 lat, co by ci się nie trafiła dwa – trzy razy starsza od ciebie, Rafale. Rozumiesz?

Rafał:
Rozumiem. Dziękuje za tę odpowiedź.

(…)

EnKi:
Dużo młodych kobiet przychodzi na rozmowę. Dużo, Rafał.

Rafał:
Tu?

EnKi:
Tu. Właśnie tu do mnie przychodzą. Ale nie przeceniaj moich możliwości, bo nawet żeby wysłać do ciebie, to też potrzebny byłby jakiś kontakt, jakiś namiar. Bo samo imię nie wystarczy, żeby takiej dziewczynie powiedzieć. Jak myślisz?

Rafał:
Oczywiście, zgadzam się.

EnKi:
No widzisz, dobrze zaczynasz myśleć – że nawet duchowi potrzebny jest fizyczny namiar, żeby miał służyć tobie jako swatka.

Rafał:
Dobrze. Dziękuję.

EnKi:
Dobrze. Co dalej, słucham.

Rafał:
Tutaj mam jeszcze dwa pytania jeszcze… to może jeszcze szybko wrócę do nich. W sesji jedenastej powiedziałeś, że wybierasz się tylko na spotkania do istot najistotniejszych. I to była odpowiedź na pytanie Andrzeja, o kobietę, którą nazwał „panią Agnieszką”. Czy wszystkie dialogi prowadzone poprzez Lucynę, w których wypowiadający się duch przedstawiał się EnKi lub Samuel, były prowadzone z tobą? Czyli, kiedy teraz się przedstawiasz „EnKi”, czy w rozmowie z innymi ludźmi, to zawsze byłeś ty, czy też ktoś inny się pojawiał?

EnKi:
No nie wiem, Rafał, czy ktoś miałby odwagę podszyć się pod moje imię i powiedzieć: „jestem EnKi”.

Rafał:
No wtedy tak było; tylko inne medium.

EnKi:
Tak, oczywiście, że też potrafię przychodzić na wezwanie. Nawet mogę ci kilka krajów wymienić, gdzie ja, EnKi, też przychodzę, uczestniczę w rozmowach, w spotkaniach – to jest Meksyk, Francja, Brazylia, Niemcy. Także wcale Lucyna nie jest tą jedną, jedyną, do której na prośbę rozmowy przychodzę. Słucham.

Rafał:
To jeszcze jedno; ostatnie już pytanie. Czemu na spotkaniu Międzynarodowej Rady Spirytystycznej, które odbyło się w Warszawie w maju, nikt nie wspominał o Wielkiej Piramidzie w Gizie, o Konstruktorze Wielkiej Piramidy, o odkopaniu go przed rokiem 2012. Przecież oni mają swoje media w tych grupach… to są przecież całe federacje spirytystyczne, reprezentowane przez tych ludzi. Dla nich te rzeczy były zupełnie nieznane.

EnKi:
Nie. Znane jest, Rafale. Znane, i to doskonale znane. W różnych innych kręgach też. A czy wiesz, co znaczy słowo milczenie? Wiesz. Czy wiesz, co by się działo, gdyby teraz tak na szeroką skalę zaczęto mówić o roku dwunastym i wydarzeniu roku dwunastego? Co by robili ludzie?

Rafał:
Można sobie próbować wyobrażać.

EnKi:
No lepiej sobie nie wyobrażaj. Byłby taki wielki chaos, że trudno nawet sobie wyobrazić do samego końca, Rafał, będą szli w zaparte. (…) Załamanie wszystkiego, panika, przerażenie nie do opisania. Dlatego zarówno religie, jak i wszystkie rządy Świata będą milczeć. Wszystkie inne organizacje mają zakaz mówienia na temat roku dwunastego. Zrozumiałeś?

Rafał:
Tak. A czy też mają zakaz mówienia na temat odkopania Faraona i rozpięcia osłony wokół Ziemi? – pola osłaniającego?

EnKi:
Nie. Tutaj… uważają grupę tych, którzy chcą kopać, za wariatów. Niegroźnych wariatów.

Rafał:
Rozumiem. Ale czemu ich duchy – duchy, które się z nimi komunikują – nie przekazują im informacji o tym, że trzeba Faraona odkopać? Czemu oni takich komunikatów przez inne media nie otrzymali? Albo nie powiedzieli o tym?

EnKi:
Trochę inaczej: że jest potrzebne zabezpieczenie Ziemi, media mają przekazywane. Że Ziemię można zabezpieczyć także energią miłości. Że Ziemia potrzebuje miłości. To wszystko jest mówione, Rafale. Tylko, że media całego Świata nie są traktowane poważnie. Albo są traktowane poważnie, ale jest zakaz mówienia: ma być cicho. Zwłaszcza na temat roku 2012. Trudno ci to zrozumieć?

Rafał:
Nie, ja to rozumiem, czemu tak w prost nie powiedzą, że trzeba odkopać Faraona – trzeba odkopać Faraona i wtedy zapobiegnie się kataklizmom? Czemu nie ma tych prostych zdań w innych grupach – w grupach spirytystycznych, na Zachodzie na przykład, w Brazylii takich komunikatów nie otrzymują?

EnKi:
I tych pytań „dlaczego” mogłoby być dużo więcej, Rafał. Dlatego tak się dzieje, że dużo ludzi ma odejść z Ziemi. Dlatego, że nad milczeniem czuwają organizacje odpowiednie. I tych „dlatego” jest dużo więcej. Dlatego też, nawet jak już te badania [archeologiczne] się już rozpoczną, tam, gdzie o to chodzi grupie, też nie będzie mówione. Nie będzie pisane, nie będzie mówione. Będzie później tylko mówione, że dostali się do świątyni. I to wszystko. Rozumiesz?

Rafał:
Tak.

EnKi:
Pewnej grupie o nazwie Illuminaci zależy na tym, żeby większość ludzi na Ziemi zginęła. Dlatego nie dopuszczą do tego, żeby na światło dzienne wyszło to, że jest ratunek dla Ziemi; i jaki jest ratunek. Zrozumiałeś?

Rafał:
Tak, ja to rozumiem.

EnKi:
No to dobrze. Co jeszcze chcesz?

Rafał:
Chyba podziękuję w tym momencie za tak długą rozmowę.

EnKi:
Baaaardzo długą.

Rafał:
Odpowiedzi rzeczywiście trafiały w intencje moich pytań. Czyli…

EnKi:
Trafiały, bo tak wygląda to wszystko, tak wygląda prawda. A prawda jest, Rafale – jeśli chodzi o ten Świat Duchowy – bardzo prosta. To tylko istoty ludzkie tak wszystko komplikują. Ale nie u nas. Wiesz o tym?

Rafał:
Rozumiem. A na przykład jak o tym podziale [mediów] mówiłem, to on daje mniej więcej zarys wyobrażenia, jakie możliwości mają poszczególne media, czy to jest zupełnie oderwane od rzeczywistości?

EnKi:
To nie jest oderwane od rzeczywistości. W każdym medium – to, co ty zrobiłeś – można coś znaleźć. Rozumiesz? Ale nie ma takiego medium, które miałoby wszystkie predyspozycje jednocześnie.

Rafał:
Tak tak, tylko czy występują poszczególne predyspozycje?

EnKi:
Występują. Przecież myśmy mówili o tym.

Rafał:
Tak. Dobrze. To dziękuję, że jak zawsze przybyłeś.

EnKi:
Prosiłeś, to i przybyłem. I ja również Rafale dziękuję za to, że cierpliwie wysłuchałeś wszystkich słów moich i też tak dokładnie nagrałeś. Dziękuję tobie. I śledź dalej wydarzenia. A teraz wydarzenia naprawdę potoczą się większym kołem. Doprowadziłem do petycji i petycja ruszyła, z czego się bardzo cieszę, Rafale. Przyłóż też swoją cegiełkę, Rafale, do tej petycji. Dziękuję.

Rafał:
Dziękuję.

Słowo zakończenia
Treść powyższej rozmowy wykracza daleko poza cele realizowane przez Fundację Dar Światowida – czyli cele archeologiczne. Podobnie było z poprzednimi nadesłanymi przeze mnie sesjami, które dzięki życzliwości Zarządu Fundacji, znalazły się na stronie internetowej Projektu Cheops – z czego się cieszę i za co dziękuję. Wszelkie krytyczne uwagi co do sposobu prowadzenia rozmowy, jak i jej treści proszę kierować do mnie – proponuję Forum Spirytystyczne: forum.spirytyzm.pl
Rafał Wiszowaty

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lucyna Łobos, Sesje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Sesja 107

  1. MARZENA PREGIEL pisze:

    interesuje mnie kontakt z panią lucyna. MARZENA PREGIEL

  2. gradoWski.d 28 pisze:

    1-podziękowanie dla En Ki i całego duchowieństwa za meteoryt który skruszony został ku ocaleniu naszego narodu.Zacne to było.Dziękuje
    2-mam nadzieje,a zarazem prośbę że Bóg nasz JAHWE,ochroni dzieci moje przed tz. ‚zaoraniem’ i pozwoli im na edukacje u boku jego w uzdrowionej planecie.
    3-mam nadzieje ze obserwuje Rafał twoje strony ;]i będzie miał wgląd na me prośby Veni Vini ..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s